Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Miał przyjąć 700 tys. łapówki, twierdzi, że działał w interesie publicznym

Dodano: 22/01/2020 - numer 2537 - 22.01.2020
 fot. Łukasz Szełemiej/Gazeta Polska
fot. Łukasz Szełemiej/Gazeta Polska
Wszystko, co robiłem, robiłem zgodnie z prawem i w interesie publicznym – powiedział wczoraj senator Stanisław Gawłowski tuż przed wejściem na salę rozpraw. To główny oskarżony w aferze melioracyjnej. Ten były prominentny polityk Platformy Obywatelskiej miał przyjąć 700 tys. zł łapówek w zamian za pomoc w ustawianiu przetargów, uczestniczył również w praniu brudnych pieniędzy, a także dokonał plagiatu pracy doktorskiej.
Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Szczecinie ruszył jeden z największych i najgłośniejszych procesów w historii sądownictwa na Pomorzu Zachodnim. Pierwszym aktem oskarżenia w sprawie afery melioracyjnej objęte są 32 osoby, a głównym oskarżonym Stanisław Gawłowski, senator. Większość z tych osób przyznało się do winy w całości lub częściowo i obciążają swoimi zeznaniami Gawłowskiego. – Jeżeli chodzi o osoby, które składają wyjaśnienia obciążające oskarżonego Stanisława Gawłowskiego, to m.in. inni współoskarżeni, jak również dowody z dokumentów i zeznania świadków – mówi Małgorzata Zapolnik, naczelnik wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Szczecinie. – W ocenie prokuratury jest to bardzo mocny materiał dowodowy. Dowody się wzajemnie uzupełniają i tworzą logiczny ciąg zdarzeń – dodała.
Od początku śledztwa senator Stanisław Gawłowski nie przyznaje się do winy. Ponadto starał się przekonać opinię publiczną, że śledztwo w sprawie afery melioracyjnej jest prowadzone za zamówienie polityczne. Mimo że sprawą ustawianych przetargów w Zachodniopomorskim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w 2013 r., czyli w okresie rządów PO-PSL.
Mimo to wczoraj przed wejściem na salę rozpraw senator Stanisław Gawłowski po raz kolejny zapewniał, że jest niewinny. – Moje stawiennictwo dziś nie jest obowiązkowe. Jestem tu, bo chcę w sposób rzetelny wyjaśnić wszystkie te rzeczy, które zostały wcześniej przygotowane przez prokuraturę. Ja nie mam sobie niczego do zarzucenia, niczego się nie wstydzę. Wszystko, co robiłem, robiłem zgodnie z prawem i w interesie publicznym – powiedział Gawłowski.
Podczas pierwszego dnia rozprawy jeden z prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie afery melioracyjnej odczytał skrót z aktu oskarżenia, który liczy ponad 1000 stron. A i tak czytanie zajęło prokuratorowi Witoldowi Grdeniowi prawie 5 godzin.
Wczoraj miał być także przesłuchany pierwszy świadek – były dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Mężczyzna zeznał w śledztwie, że Stanisław Gawłowski otrzymał dwa ekskluzywne zegarki od jego kochanka w zamian za awans w instytucie. Mieczysław O. nie stawił się na rozprawę, ale zapowiedział, że chce zeznawać podczas procesu.
Dziś zeznania ma składać główny oskarżony – senator Stanisław Gawłowski. Wcześniej w mediach zapewniał, że w sądzie „wszyscy poznają prawdę”.
Stanisław Gawłowski usłyszał zarzuty w roku 2018 – według ówczesnego pełnomocnika posła PO Romana Giertycha było to pierwsze zatrzymanie polityczne od 1989 r. Przed budynkiem szczecińskiej prokuratury swoje poparcie przyjechali okazać partyjni koledzy – o niewinności Stanisława Gawłowskiego mówili m.in. marszałek województwa Olgierd Geblewicz, radny platformy Bazyli Baran czy ówczesny prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek. W Szczecinie zebrał się nawet Krajowy Zarząd Partii.
Wczoraj przed budynek sądu koledzy z Platformy już nie przyszli wspierać senatora Gawłowskiego.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze