Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Kryzys białoruski w grze międzynarodowej

Dodano: 19/08/2020 - Numer 2713 - 19.08.2020
Dramat białoruski jest godziną prawdy. Na jego tle widać wyraźniej grę interesów w Europie oraz to, co może, a czego nie może UE, jakie jest znaczenie NATO i co jest warunkiem koniecznym rozwoju demokracji w sąsiedztwie Rosji.

Zanim doszło do sfałszowania wyborów, deklarację na ich temat wydali (7 sierpnia) ministrowie spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego (Polski, Francji i RFN), wzywając władze Białorusi do ich uczciwego przeprowadzenia.
Znamienne pierwsze reakcje
Po ogłoszeniu przez reżim Łukaszenki absurdalnych rzekomych wyników wyborczych i wybuchu protestów w Mińsku oraz w innych miastach – od Witebska po Grodno – pierwsze zareagowały Polska i Litwa dzielące z Białorusią wieki wspólnej historii i wspólne doświadczenie moskiewskiego jarzma. Prezydenci Andrzej Duda i Gitanas Nausėda wydali wspólne oświadczenie (9 sierpnia), wzywając władze Białorusi do powstrzymania się od przemocy. Miało ono wydźwięk moralny i było sygnałem solidarnego zaangażowania Warszawy i Wilna w kwestie białoruskie, ale trudno było oczekiwać, że zmniejszy skalę brutalności policji Łukaszenki.
W ślad za tym nastąpiły podobne w duchu i skutkach deklaracja MSZ RP oraz wspólne deklaracje ministrów spraw zagranicznych Trójkąta Lubelskiego (Polska–Litwa–Ukraina), uzgodnienie współdziałania w kwestiach białoruskich przez prezydentów Polski i Litwy (12 sierpnia) oraz wezwanie skierowane przez prezydenta RP do Rady Praw Człowieka ONZ o zajęcie się sytuacją na Białorusi. Premier Mateusz Morawiecki skierował do UE apel o zwołanie jej nadzwyczajnego szczytu, a szef polskiego MSZ Jacek Czaputowicz, poparty przez ministrów spraw zagranicznych Estonii, Finlandii i Łotwy, uzyskał zwołanie na 14 sierpnia nadzwyczajnej wideokonferencji szefów dyplomacji 27 państw UE dla omówienia sytuacji na Białorusi. Pod wpływem Polski wysoki przedstawiciel UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Josep Borrell wydał w imieniu Unii stosowną deklarację.
10 sierpnia deklarację potępiającą fałszerstwa wyborcze i przemoc ogłosił Departament Stanu USA. Wizytujący Europę Środkową sekretarz stanu USA Mike Pompeo oświadczył 12 sierpnia w Pradze, że Waszyngton podejmie kroki zmierzające do „osiągnięcia rezultatów dobrych dla narodu białoruskiego”.
Szef dyplomacji RFN Heiko Mass wezwał UE do przemyślenia zasadności podtrzymania decyzji z 2016 r. o częściowym zniesieniu sankcji nałożonych wcześniej na reżim Łukaszenki i zaapelował o zwolnienie uwięzionych w związku z protestami powyborczymi. 11 sierpnia odbył jednak wizytę w Moskwie, gdzie wraz z Siergiejem Ławrowem, ministrem spraw zagranicznych Rosji, publicznie bronił Nord Streamu 2 przed sankcjami USA. Kanclerz Merkel nie wypowiedziała się w sprawie Białorusi. Łukaszenka twierdzi, że rozmawiał z nią telefonicznie, czemu Berlin zaprzecza.
Prezydent Macron, by omówić sytuację na Białorusi, zadzwonił zaś do Putina. Moskwa twierdzi, że to samo zamierza zrobić Merkel. 17 sierpnia Charles Michel, przewodniczący Rady Europejskiej, poinformował, że postulowany przez premiera Polski szczyt UE odbędzie się 19 sierpnia w formie wideokonferencji.
Deklaracje i ich realne skutki
Premier Morawiecki, wzywając do zwołania nadzwyczajnego szczytu UE, zapewne miał świadomość, że go w tradycyjnej formie nie będzie. Polska w ten sposób zajęła jednak w oczach białoruskiej opinii publicznej pozycję państwa UE, które wyraziście opowiedziało się za Białorusią. Pamięć o tym już procentuje i będzie procentować w przyszłości. 12 sierpnia z apelem do Polonii w USA zwróciła się diaspora białoruska w tym kraju, prosząc o wsparcie ze strony Polaków w imię wspólnej historii i wspólnych bitew o wspólną wolność.
Apel Morawieckiego został początkowo odrzucony. Kwestia obecnego kryzysu – jak oświadczył Charles Michel – może być omówiona na szczycie UE we wrześniu. Nasza totalna opozycja, żerując na krótkiej pamięci społecznej, zaczęła natychmiast udowadniać, że to dowód na słabą pozycję Polski w Unii. Fakt ten nie ma jednak nic wspólnego z taką czy inną pozycją naszego kraju. Wynika z natury samej Unii. Są wakacje, wysocy urzędnicy europejscy bardzo cenią sobie zaś wartości europejskie, ale jeszcze bardziej własne urlopy. W sierpniu 2008 r., mimo zbrojnej rosyjskiej agresji na Gruzję, nadzwyczajny szczyt UE został zwołany dopiero na wrzesień. Gdy w 2009 r. wybuchły zamieszki w Kiszyniowie w Mołdawii, a mołdawska opozycja prosiła o przyjazd „kogoś z UE”, nie było chętnych, bo akurat była Wielkanoc. Obecnie doświadczenia pandemii COVID-19 otworzyły jednak obyczaj spotkania on-line bez przerywania urlopów.
Pod wpływem Polski UE zwołała wspomniane spotkanie szefów dyplomacji swoich państw członkowskich. Wydana przez nich deklaracja nie zawiera jednak żadnych wiarygodnych ostrzeżeń pod adresem Łukaszenki czy Putina, które mogłyby wpłynąć na bieg wydarzeń. Unia nie jest poważana przez reżimy w Moskwie i w Mińsku – w postsowieckim obrazie świata podmiot niedysponujący siłą zbrojną nie jest wart, by z nim poważnie rozmawiać. Póki UE nie udowodni swojej skuteczności działaniem, jej deklaracje będą tam lekceważone. Niestety w ocenie realnych możliwości Unii oddziaływania na obecny kryzys Putin i Łukaszenka zapewne się nie mylą. Telefon Macrona do Putina i solidarna obrona Nord Streamu 2 przed Amerykanami przez szefów dyplomacji Niemiec i Rosji w środku kryzysu białoruskiego to czytelne sygnały od głównych mocarstw UE, z pewnością zarejestrowane na Kremlu. Informują one jego władców, że ze strony wiodących mocarstw unijnych nie muszą się niczego obawiać. Jak powiedział w 2014 r. jeden z deputowanych do Rady Federacji (izby wyższej parlamentu rosyjskiego), komentując oczekiwaną reakcję Zachodu na wprowadzenie wojsk rosyjskich na Ukrainę – „poszumiat poszumiat i pierestanut”.
Interesy i priorytety
W demokracji każda decyzja ma uwarunkowania wyborcze. Sytuacja na Białorusi interesuje Hiszpanów, Włochów i Francuzów mniej więcej tak, jak Polaków sytuacja w Algierii, Libii i Maroku. Politycy muszą zaś brać pod uwagę swoje elektoraty.
Mamy więc proamerykańską politykę wschodniej flanki UE – od Skandynawii po Rumunię, prowadzoną w poczuciu bliskości zagrożenia rosyjskiego i w USA poszukującą osłony przed nim i odwrotnie – antyamerykanizm motywowany ideologicznie na europejskiej lewicy lub opacznie pojętą suwerenność i dumę narodową na prawicy, jak np. we Francji. Dla tego ostatniego nurtu Rosja jest użytecznym sojusznikiem w osłabieniu pozycji USA w Europie. Polska, państwa bałtyckie i każdy, kto dołączy do tego obozu (a dołączy każdy, kto chce się wyrwać spod panowania moskiewskiego, a zatem Ukraina i Białoruś), są zaś obciążeniem. Sytuacja ta oddziałuje na UE z negatywnym skutkiem dla Białorusi. Dochodzą do tego interesy rosyjsko-niemieckie, rosyjsko-francuskie, rosyjsko-włoskie itd. z silnym wątkiem korupcyjnym.
Obóz uczulony na moskiewski imperializm (Polska, państwa bałtyckie, skandynawskie i Rumunia) jest wobec ugodowej postawy mocarstw unijnych zbyt słaby, by zdeterminować politykę Brukseli wobec Rosji i tego, co ona uważa za swoją strefę wpływów. Opierać się zatem będzie nie na UE, lecz na USA, których obecny konflikt z Rosją daje nadzieję na niepowtarzanie przez Waszyngton resetu z czasów Obamy.
To, czego potrzebuje obecnie Białoruś i na rzecz uzyskania czego powinna działać Polska, to wysłanie przez Zachód wiarygodnego sygnału do Rosji, że ewentualna interwencja zbrojna będzie dla niej bardzo kosztowna, a sankcje za nią bolesne (np. odłączenie od systemu bankowego SWIFT) – grożące stabilności reżimu Putina i wykluczające funkcjonariuszy reżimu Łukaszenki i ich rodziny z jakichkolwiek możliwości konsumowania uroków Zachodu. Jedynym celem grupy trzymającej władzę na Kremlu jest bowiem pozostanie przy władzy, jeśli więc wchodzący w jej skład decydenci dojrzą w scenariuszu interwencji taki, który temu zagraża, to od niego odstąpią. Decyzje Zachodu powinny zapadać szybko – zanim zapadną na Kremlu, tak by wpłynąć na proces decyzyjny w Moskwie.
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze