Cicha pamiątka
Pomyślmy przez chwilę o jakiejś absolutnie kluczowej polskiej batalii. O bitwie, której wynik diametralnie zaskoczył dalszy bieg historii. Może to być Grunwald, może być starcie wojsk Sobieskiego pod Wiedniem. Może być Bitwa Warszawska. I teraz wyobraźmy sobie, że przez przeszło 700 lat rodacy, pomimo usilnych starań, nie mają pojęcia, gdzie ta bitwa de facto miała miejsce.
Wydumana historia? Tak, ale tylko w przypadku Polski. Gdzie indziej bowiem do niedawna był to problem zupełnie aktualny. Mowa o południowej Szkocji. A konkretnie o polach pod niewielką miejscowością Stirling ulokowaną nad rzeką Forth. To właśnie gdzieś tam w czerwcu 1314 r. oddziały szkockiego króla Roberta I Bruce’a pokonały kilkukrotnie przeważające siły wrogiej armii angielskiej. Problem w tym, że o tym, że bitwa miała miejsca właśnie pod Stirling, Szkoci dowiedzieli się dopiero 6 lat temu.
Do tej pory o triumfalnej glorii szkockiego oręża tutejsze dzieci uczyły się z książek, które z kolei oparte były na źródłach sięgających roku 1375. To właśnie pod koniec XIV w. powstało bowiem wierszowane dzieło „The Brus”, poemat opisujący krwawe starcie nad rzeką Forth. Autor John Barbour odtwarzał więc historię równo pół wieku po faktycznych wydarzeniach. Miał więc prawo nie wiedzieć, gdzie bitwa rzeczywiście miała miejsce. Trochę więcej szczegółów szkockim historykom dodawała jeszcze „Kronika z Lanercost”, gdzie o mającej ikoniczny wręcz status bitwie pisano, że mogła mieć miejsce w okolicach lasu Torwood oraz potoku Bannockburn.
Narodowe odkrycie stało się faktem dopiero w 2014 r. Okazja była nie lada – właśnie przypadała 700. rocznica wielkiej bitwy. A jednocześnie kończył się ogólnonarodowy, trwający 3 lata projekt o nazwie Project 700. Uniwersyteccy eksperci, naukowcy, pasjonaci i zwykli wolontariusze zaangażowali się w prace nad odnalezieniem twardych dowód mających potwierdzić przypuszczenia o lokalizacji słynnej bitwy.
Opactwo Cambuskenneth, 1,5 km od współczesnego centrum Stirling. Malownicza ruina uwięziona w wąskim meandrze rzeki Forth, odgrodzona wodą od reszty miasta. To właśnie tutaj w ramach Project 700 odnaleziono srebrną monetę wybitą przez londyńską mennicę na przełomie XIII i XIV w. Trop pozwalał przypuszczać, że moneta była śladem łupów zdobytych na pokonanych wojskach króla Edwarda II.
Z czasem podobnych archeologicznych drogowskazów znajdywano coraz więcej. Właśnie one wskazywały, że ruiny opactwa, po których w tej chwili spaceruję, mogły być miejscem stacjonowania taborów szkockich wojsk.
W czerwcu pamiętnego dla wszystkich Szkotów roku 1314 7 tys. Szkotów oblegało pobliski zamek w Stirling. Okupujący go angielski oddział wezwał wówczas na pomoc króla. Ten odpowiedział na wezwanie i przybył. Ale nie sam. Z armią liczącą ponad 20 tys. ludzi. Przewaga była jednoznaczna i niepozostawiająca złudzeń. Waleczne szkockie serca nie dały się jednak przestraszyć. Trwającą dwa dni bitwę wygrały bardzo wyraźnie.
Dziś to bardzo ciche miejsce w niczym nie przypomina lokalizacji potyczki kluczowej w dziejach narodu. Bitwy, dzięki której międzynarodowa dynastia Plantagenetów, zasiadająca do tej pory na angielskim tronie, musiała obejść się smakiem, jeśli chodzi o szkocki tron. Współczesne Cambuskenneth w niczym nie przypomina także miejsca, w którym 12 lat po słynnej bitwie zebrał się szkocki parlament, aby ślubować wierność Davidowi, synowi Roberta Bruce’a.
Nieopodal ruin widać grobowiec otoczony niskim ogrodzeniem. To sarkofag Jakuba III i jego żony Małgorzaty, królowej Danii. Król Szkocji nie był nazbyt lubiany przez szkockich możnowładców. Zresztą to właśnie przez nich został finalnie zamordowany. Jego szczątki odnaleziono w pobliżu ołtarza pobliskiego opactwa. O nich także dziś w Szkocji jest cicho. Jak i o całym Cambuskenneth. Jakby po 700. rocznicy wielkiej bitwy wszystko ponownie miało ucichnąć. Kto wie? Może na kolejne 100 lat?
Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl
Masz już subskrypcję? Zaloguj się
- Możliwość odsłuchiwania artykułów gdziekolwiek jesteś [NOWOŚĆ]
- Dostęp do wszystkich treści bieżących wydań "Gazety Polskiej Codziennie"
- Dostęp do archiwum "Gazety Polskiej Codziennie"
- Dostęp do felietonów on-line
* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl
W tym numerze
-
W budżecie NFZ na ten rok brakuje ok. 14 mld zł – przyznał prezes funduszu Filip Nowak. Jego zdaniem „zasadniczy wpływ na dostępność i bezpieczeństwo świadczeń, a także...
Ochrona dzieci nie może być iluzją
Prawie 80 tys. dzieci przebywało w ubiegłym roku w pieczy zastępczej. Było ich o tysiąc więcej niż w 2024 r. – podaje GUS. – Dlatego tak istotne jest, by ...Imigranckie klany terroryzują Szwecję
Z raportu szwedzkiego rządu wynika, że klany przestępcze o podłożu imigranckim stworzyły równoległe społeczeństwo, łącznie z „systemem sądowniczym”, którym objętych jest kilkaset...Nowe przepisy mają zmienić sposób oszczędzania Polaków
Polacy mają niemal 3 bln zł oszczędności, ale zdecydowaną większość pieniędzy wciąż trzymają w bankach. Problem w tym, że przy obecnym oprocentowaniu lokat, po uwzględnieniu inflacji i...Światło w prozie życia
Czerwony skuter, letnie słońce i ogrom ciepła. Na plakacie „Mistyczki” Dorota Chotecka jako Alicja Lenczewska patrzy przed siebie z niezwykłym blaskiem w oczach. To jeszcze czas sprzed...Czuła się jak na treningu
Podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej w Chorzowie, zaliczanego do cyklu Diamentowej Ligi, Klaudia Kazimierska czasem 3:55,59 poprawiła rekord Polski w biegu na 1500 m. Poprzedni...

