Narodowy operator floty statków dla ME
Kluczem do rozwoju morskiej energetyki wiatrowej w Polsce będzie budowa statków niezbędnych do instalacji i obsługi farm wiatrowych. Tego wyzwa-nia chce się podjąć spółka Lotos Petrobaltic z Grupy Kapitałowej Lotos.
Także w Polsce założenia unijnego zielonego ładu przyspieszają realizację rozmaitych działań, mających na celu rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE). W naszych wa-runkach klimatycznych – oprócz elektrowni wodnych, wykorzystujących energię płynących rzek, oraz farm fotowoltaicznych, korzystających z energii słonecznej – do najważniejszych z nich należą lądowe, a zwłaszcza morskie farmy wiatrowe.
Inwestycje w morskie farmy wiatrowe jednym z kół zamachowych gospodarki
Te ostatnie mogą być z powodzeniem budowane na Morzu Bałtyckim, w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Istotną rolę w tym zakresie zamierza odgrywać Grupa Lotos.
– Polska chce być silnym i dynamicznie rozwijającym się krajem, wykorzystującym w coraz większym stopniu przyjazną środowisku zieloną energię. Stajemy dzisiaj u progu budowy nowego sektora gospodarki, jakim jest morska energetyka wiatrowa (MEW). Sektor ten zapewni nam dostęp do taniej energii i wzmocni konkurencyjność polskich przedsiębiorstw – uważa premier Mateusz Morawiecki.
– Warte ponad 130 mld zł inwestycje w morskie farmy wiatrowe to kolejne wielkie projekty z udziałem państwa, które będą jednym z kół zamachowych polskiej gospodarki. To realne pie-niądze, które trafią do Polaków, do polskich przedsiębiorców, stoczni i przemysłu, a także pozwolą na stworzenie kilkudziesięciu tysięcy nowych miejsc pracy – dodał premier Morawiecki.
Budowa farm wiatrowych na Bałtyku szansą dla polskiego przemysłu morskiego
Występujący podczas ostatniej, czerwcowej edycji Forum Wizja Rozwoju wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska, podkreślił, że budowa farm wiatrowych na Bałtyku to ogromna szansa rozwoju polskiego przemysłu morskiego.
Według wiceministra największy wolumen energii wytwarzanej w całym miksie energetycznym w 2030 r. będzie obejmował odnawialne źródła energii (OZE) zarówno na lądzie, jak i na morzu. – Morska energetyka wiatrowa to nie tylko same turbiny, które będą pracować na morzu. To również rozwój portów i stoczni, które będą budować statki instalacyjne, serwisowe i specjalistyczne, tzw. kablowce – zwracał uwagę Zyska. – Mówimy o ogromnych nakładach inwestycyjnych. Eksperci oceniają, że przy 11 GW mocy zainstalowanej wartość projektów, które mają być zrealizowane do 2040 r., to około 130–150 mld zł.
W opinii Zyski potencjał energetyczny Morza Bałtyckiego w Polskiej Ekonomicznej Strefie wciąż jest badany. – Wydaje się, że ten potencjał będzie większy. Możemy się spo-dziewać, że w 2040 r. wiatraków będzie jeszcze więcej – zaznaczył. Zdaniem wiceministra Polska już dziś przez sąsiadów jest oceniania jako naturalny lider morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku, m.in. dzięki bardzo sprzyjającym warunkom wietrznym na południu tego akwenu.
Według Mariusza Witońskiego, prezesa Polskiego Towarzystwa Morskiej Energetyki Wiatrowej (PTMEW), „nikt z nas nawet nie wyobraża sobie skali transformacji, jakiej do-znają regiony nadmorskie z punktu widzenia obsługi tego wielkiego poligonu inwestycyjnego, z którym będziemy mieli do czynienia”.
Zdaniem szefa PTMEW rozwój energetyki na morzu to olbrzymia szansa inwestycji w nowe miejsca pracy, w przemysł, usługi. – Z obserwacji innych krajów możemy powie-dzieć, że każdy gigawat mocy na morzu może oznaczać nawet 10 tys. miejsc pracy. W pierwszej turze mają powstać morskie farmy wiatrowe o mocy 6 GW, docelowo zaplano-wano 11 GW. – Ale niektórzy mówią, że potencjał sięga 28 GW na terenie polskich obszarów morskich – uważa Witoński.
Narodowy operator floty do budowy oraz serwisu morskich farm wiatrowych
Jak informował prezes spółki Lotos Petrobaltic (LPB) z Grupy Kapitałowej Lotos Grzegorz Strzelczyk w komentarzu dla portalu GospodarkaMorska.pl, celem strategicznym Lo-tos Petrobaltic jest stworzenie spółki, która stanie się narodowym operatorem floty jednostek dedykowanych do budowy oraz serwisu morskich farm wiatrowych. Także po planowanym jeszcze w tym roku połączeniu Grupy Lotos z PKN Orlen pracownicy Lotosu będą w pełni zaangażowani w proces budowy wartości nowej grupy kapitałowej. Swoim doświadczeniem i wiedzą będą wspierać rozwój zlokalizowanych w Gdańsku centrów kompetencyjnych z zakresu m.in. paliw żeglugowych oraz serwisu morskich elektrowni wiatrowych.
– Lotos Petrobaltic, zgodnie z aktualnymi ustaleniami dotyczącymi docelowego kształtu koncernu multienergetycznego, ma być centrum logistyki morskiej. To wpisuje się w strategię, którą sobie już obraliśmy i plany spółki związane z udziałem w transformacji energetycznej i zieloną energią. (...)Petrobaltic już teraz realizuje kompleksowe usługi dla sektora offshore w zakresie badań dna morskiego. Kolejne projekty z zakresu morskiej energetyki wiatrowej obejmą budowę jednostek serwisowych, dzięki którym Lotos Petrobaltic może stać się narodowym operatorem floty serwisowej morskich farm wiatrowych – powtórzył w ostatnim wywiadzie dla BiznesAlert.pl prezes Strzelczyk.
– Jesteśmy po podpisaniu porozumienia z polskimi deweloperami – dodał. – W grudniu ubiegłego roku podpisaliśmy porozumienie z PKN Orlen na zaangażowanie naszej firmy w budowę statków serwisowych, prowadzimy dialog techniczny z ARP. Ustalamy, jakie to mają być jednostki, jakiej klasy, jak wyposażone, aby optymalnie wypełnić oczekiwania naszego partnera, jakim jest PKN Orlen. W tym roku podpisaliśmy analogiczne porozumienie z PGE. Dyskutujemy z nimi na temat jednostek oraz z ARP, które jest partnerem finansowym w tym przedsięwzięciu.
Co więcej, nie zarzucamy projektu budowy statków instalacyjnych – kontynuował Strzelczyk. – W tym celu wybraliśmy dwóch partnerów branżowych, z którymi prowadzimy dialog techniczny. Staramy się też zainteresować tym projektem polskich deweloperów MEW. Już w tym roku uruchomimy pierwsze projekty zmierzające do budowy jednostek przeznaczonych do serwisowania morskich farm wiatrowych. Jednostki serwisowe będą gotowe najpóźniej do roku 2025. Co istotne, zmierzamy w kierunku, by wszystkie jed-nostki były zbudowane w polskich stoczniach.
Według prezesa Lotos Petrobaltic w I etapie instalacji farm wiatrowych jego firma raczej nie weźmie udziału. – Natomiast jeśli negocjacje z deweloperami i partnerami bran-żowymi zakończą się sukcesem, to musimy liczyć, że cały proces inwestycyjny, łącznie z projektowaniem, będzie liczył około 4–5 lat. Tym samym statki instalacyjne mają szanse pojawić się na początku 2027 r. – dodał Strzelczyk.
Pilna potrzeba silnej kooperacji polskich firm z branży morskiej
Z opublikowanego jeszcze w marcu 2021 r. przez Polski Rejestr Statków (PRS) raportu „Operator floty instalacyjnej. Potencjał polskiego przemysłu morskiego na potrzeby morskich farm wiatrowych” wynika, że istnieje obecnie pilna potrzeba silnej kooperacji polskich firm z szeroko rozumianej branży morskiej.
– Z satysfakcją obserwuję rozprzestrzenianie koncepcji tworzenia operatora floty offshore – skomentował raport prezes Grzegorz Strzelczyk. – Spółka Lotos Petrobaltic, którą zarządzam, przygotowuje się do odgrywania takiej roli. Jest to związane z planami budowy morskich farm wiatrowych w polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Innym argumentem przemawiającym za obraniem takiego kierunku przez LPB jest przewidywane zakończenie eksploatacji złóż węglowodorów w perspektywie najbliższych 20 lat. Uważam, że polska branża morska jest w stanie udzielić solidnego wsparcia operatorowi floty offshore – stwierdził prezes Strzelczyk, odnosząc się do kwestii opera-tora floty instalacyjnej.
Porozumienie z dwoma polskimi deweloperami ws. obsługi morskich farm wiatrowych
Jak doprecyzował podczas czerwcowej edycji Forum Wizja Rozwoju prezes Lotos Petrobaltic, jego firma zajmuje się również badaniami geofizycznymi. – Z partnerem li-tewskim wygraliśmy przetarg na badania I etapu badań i przechowywania infrastruktury pod farmy wiatrowe na Litwie. Wobec tego do marca 2023 r., wspólnie z partnerem litewskim, będziemy prowadzić te badania.
Prezes poinformował także, iż w odniesieniu do naszego offshore w Polskiej Strefie Ekonomicznej Lotos Petrobaltic prowadzi obecnie dialog techniczny co do typu jednostek, ich wielkości i zakresu działalności. Jak również równolegle prowadzi rozmowy z polskimi stoczniami, które byłyby w stanie dostarczyć takie jednostki serwisowe. W czerwcu odbyło się już spotkanie techniczne dotyczące szczegółów technicznych tych jednostek serwisowych. Według prezesa Strzelczyka serwis ten będzie gotowy na rok 2024–2025. W jego przeko-naniu nie widać pod tym względem żadnych zagrożeń – w przeciwieństwie do statków instalacyjnych i procesu instalacyjnego.
Dyskusje z instytucjami finansowymi nt. finansowania inwestycji
Prezes zwrócił uwagę na fakt, że w porozumieniu z deweloperem, z którym bardzo ściśle współpracuje Lotos Petrobaltic, dokonany został wybór dwóch potencjalnych partnerów branżowych, z którymi gdańska firma wkrótce zamierza podpisać porozumienie o dalszej współpracy. Co istotne, równolegle prowadzi ona dyskusje z instytucjami finansowymi, które podjęłyby się ewentualnie finansowania tej olbrzymiej inwestycji. To bowiem nabrało dodatkowego znaczenia w kontekście tego, co się dzieje w globalnej gospodarce w ostatnich latach – ogromnego wzrostu cen stali, wyposażenia, zrywanych globalnych łańcuchów dostaw z Dalekiego Wschodu.
– To wszystko ma też wpływ na wycenę tych projektów. Przy tym współpracą w zakresie finansowania tych naszych projektów zainteresowany jest też Polski Fundusz Rozwoju – dodał prezes Strzelczyk. Podkreślił, że dziś atrakcyjność stoczni chińskich gwałtownie zmalała w odniesieniu do budowy tego typu jednostek na Wschodzie.
– A my dysponujemy w Polsce podmiotami, które takie jednostki budowały wcześniej. Mają one przy tym doświadczenie – są w stanie wykonać zlecenie. Zresztą jeden z dwóch naszych partnerów także dysponuje szerokim doświadczeniem w zakresie współpracy z polskim przemysłem stoczniowym. Mam więc nadzieję, że jeśli uzgodnimy wszystko co do naszych partnerów, jak również porozumiemy się z deweloperem, który zainteresowany jest tego typu aktywnością, to sądzę, że w drugim etapie będziemy w stanie podstawić jednostki instalacyjne i w tym momencie znacząco zwiększy się udział polskiego przemysłu i zwiększy local content. Lotos Petrobaltic jako firma jest też stroną porozumienia Sector Deal, które zostało podpisane w ubiegłym roku. Wszyscy więc jesteśmy zainteresowani, żeby udział polskiego przemysłu stoczniowego, udział naszej gospodarki, był jak największy.
Duży potencjał Bałtyku pod kątem wykorzystania floty serwisowej i instalacyjnej
– Rozwój polskiej energetyki wiatrowej na morzu idzie zgodnie z planem, według zapewnień deweloperów. Pierwszy prąd ma popłynąć już w 2026 r. – przypomniał. – Obawiam się jedynie o local content, czyli udział polskiego przemysłu w morskiej energetyce wiatrowej. Wszyscy deklarują, że sector deal, który podpisaliśmy w roku ubiegłym, będzie na poziomie 20–25 proc. Jestem w tej kwestii umiarkowanym optymistą. Myślę, że jeśli zbliżymy się do 20 proc., to będzie wielki sukces – podsumował.
Według prezesa w II etapie budowy farm wiatrowych, po zdobyciu niezbędnego doświadczenia, wiedzy i kompetencji w I etapie jest duża szansa, żeby udział polskiego sektora przemysłowego był znacząco większy. – Obserwujemy i analizujemy rynek – wynika z tego, że w tej części Europy Bałtyk staje się niezwykle atrakcyjnym akwenem, jeżeli chodzi o instalacje farm wiatrowych – dodał we wspomnianym wywiadzie dla BiznesAlert.pl. – Poza polską strefą ekonomiczną farmy będą budowane także przez Litwinów, ale pozostałe kraje bałtyckie także wykazują duże zainteresowanie MEW. Morze Bałtyckie stanowić będzie duży potencjał pod kątem wykorzystania jednostek serwisowych i floty instalacyjnej.
Maciej Pawlak