Półka z kremami przegrywa z inflacją. Jak pokolenie 60+ zmienia swoje nawyki apteczne
Koszyk zakupowy przeciętnego polskiego emeryta zdrożał w pierwszej połowie 2026 roku o 5,29 procent, przebijając barierę 520 złotych na podstawowe sprawunki. Według Indeksu Miesięcznych Zakupów (UCE Research i Uniwersytet WSB Merito) to najszybszy wzrost kosztów życia ze wszystkich grup społecznych. Kiedy marcowa waloryzacja świadczeń natychmiast znika w rosnących rachunkach za gaz i prąd, paragon z apteki przestaje być rutyną, a staje się matematycznym problemem do rozwiązania.
Leki czy pielęgnacja? Realne wybory przy kasie
Ceny uderzają w seniorów tam, gdzie boli to najbardziej – przy aptecznym okienku. Z analiz rynkowych jasno wynika, że koszty preparatów bez recepty i suplementów diety wzrosły o niemal jedną piątą względem ubiegłego roku. Sprawdzone, popularne preparaty wspomagające stawy czy krążenie, które jeszcze niedawno kosztowały 45 złotych, dziś z łatwością przekraczają barierę 60 złotych. Do tego dochodzi prozaiczna chemia codzienna: mleczko do czyszczenia poszło w górę o 16 procent, a szampony i pianki do golenia o kilkanaście.
Zestawmy te kwoty z realiami. Z raportu instytutu ARC Rynek i Opinia („Senior 2025”) wynika, że blisko połowa ankietowanych emerytów potrzebuje około 4000 złotych netto, aby spiąć domowy budżet bez ciągłego strachu o jutro. Przeciętna emerytura wypłacana przez ZUS oscyluje w granicach 4200 złotych, ale brutto. Po odliczeniach zostaje kwota, przy której zakup aptecznego żelu do mycia przestaje być rutynowym zdjęciem produktu z półki. Staje się poważną decyzją finansową, porównywalną z opłaceniem rachunku za telefon. Ostatnia waloryzacja zaledwie łagodzi ten cios, ale w żaden sposób go nie amortyzuje. Siła nabywcza emeryta topnieje z każdym miesiącem.
Krem nawilżający to nie fanaberia, to profilaktyka medyczna
Dla osoby po sześćdziesiątym czy siedemdziesiątym roku życia kosmetyki niemal nigdy nie są luksusem. Skóra seniora z wiekiem szybko traci elastyczność i zdolność do naturalnego nawilżania. Staje się pergaminowa, łatwo pęka i jest wysoce podatna na urazy mechaniczne. Odpowiednia pielęgnacja – silnie natłuszczający balsam, maść na popękane pięty czy łagodząca emulsja ratunkowa – to dla tej grupy wiekowej dokładnie ten sam kaliber profilaktyki zdrowotnej, co codzienne przyjmowanie leków na nadciśnienie. Zaniedbanie przesuszonej skóry szybko prowadzi u starszej osoby do bolesnych stanów zapalnych, owrzodzeń i powikłań, z którymi potem i tak musi mierzyć się publiczna ochrona zdrowia.
Z tego powodu polscy emeryci przestają traktować klasyczną drogerię jako miejsce zakupów "dla własnej przyjemności". Staje się ona dla nich przedłużeniem apteki. Coraz częściej szukają oni punktów, w których mogą załatwić obie te potrzeby jednocześnie, minimalizując wysiłek fizyczny i koszty dojazdu.
Bezpośrednią odpowiedź na tę zmianę nawyków stanowi format wypracowany przez partnera tego artykułu – sieć Super-Pharm. Jej model "health & beauty" z definicji łączy pod jednym dachem asortyment ściśle apteczny i drogeryjny. Senior może tu podczas jednej wizyty zrealizować twardą receptę od lekarza i od razu dobrać do niej specjalistyczny preparat dermatologiczny, oszczędzając czas i siły.
Racjonalizacja budżetu, czyli kalkulator w głowie
Polskie pokolenie 60+ nie rezygnuje jednak z dbania o własne zdrowie, zaczyna za to z ogromną uwagą kontrolować swoje wydatki. Zamiast odpuszczać leczenie skóry, emeryci niezwykle precyzyjnie przeliczają każdy paragon.
Korzystanie z programów lojalnościowych, szukanie dedykowanych zniżek klubowych (jakie regularnie oferuje wspomniany Super-Pharm) oraz korzystanie z bezpłatnych porad u farmaceuty stały się codziennością. Zamiast kupować produkt z reklamy telewizyjnej, pacjent woli przy okienku poprosić magistra farmacji o równie skuteczny, ale tańszy odpowiednik. Seniorzy nie chcą rezygnować z bazowej opieki nad ciałem, ale oczekują konkretnej jakości za każdą wydaną złotówkę.
Prognozy ONZ nie pozostawiają złudzeń: Polska starzeje się w tempie należącym do najszybszych w Europie. Za niecałą dekadę pokolenie 60+ będzie dyktować warunki w całym handlu detalicznym. Firmy, które już teraz uczą się nie traktować emeryta jak klienta "gorszej kategorii", oferując mu pełen szacunek, fachową poradę i uczciwe ceny, wygrają jego lojalność na lata.
Artykuł Sponsorowany