Polska gospodarka relatywnie dobrze radzi sobie z kryzysem

W całym rozwiniętym świecie rządy przy pomocy banków centralnych de facto finansowały utrzymanie rozwoju gospodarki i przedsiębiorstw, zmagających się ze skutkami pandemii, wspierały konsumpcję prywatną. W Polsce nie było inaczej. Ale dzięki pakietom pomocowym udało się ochronić przed upadkiem wiele firm, zachować setki tysięcy miejsc pracy. To uratowało gospodarkę przed kryzysem. Gdyby tych pakietów nie było, to obecnie, w sytuacji kryzysu energetycznego, wojny w Ukrainie, bylibyśmy w znacznie gorszej sytuacji – mówi MATEUSZ WALEWSKI, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego.

*Przez ostatnie lata Polska należała do najszybciej rozwijających się gospodarek Unii Europejskiej. Pandemia COVID-19, a potem agresja Rosji na Ukrainę spowolniła ten wzrost. W jakiej kondycji jest obecnie polska gospodarka? W jakim tempie będzie się rozwijać w tym roku i najbliższych latach?

Sytuacja gospodarcza Polski jest trudna. Spowolnienie dotknęło jednak większość krajów świata. Np. USA zanotowały drugi kwartał z rzędu spadek PKB, niezbyt optymistyczne dane płyną też z niektórych gospodarek europejskich, które zapowiadają recesję. Notowane w ostatnim czasie gorsze wyniki makroekonomiczne spowodowane są głównie dwoma czynnikami. Po pierwsze, reakcją banków centralnych na inflację, poprzez podwyższanie wysokości stóp procentowych. Po drugie, kryzysem energetycznym, będącym następstwem rosyjskiej agresji na Ukrainę. Trudno oceniać polską gospodarkę w oderwaniu od tych dwóch bardzo istotnych wydarzeń, a także sytuacji globalnej. I jeśli porównamy kondycję polskiej gospodarki do sytuacji gospodarki w ujęciu globalnym, to nie jest ona zła. Ostatnie dane wskazują, że Polska może uniknąć recesji, chociaż mogą być okresy, kiedy dynamika wzrostu PKB będzie bliska zeru, szczególnie w przyszłym roku.

*Jak polska gospodarka wypada na tle całej Unii Europejskiej?

W porównaniu z innymi krajami Unii polska gospodarka relatywnie dobrze radzi sobie z kryzysem, notując lepsze wyniki makroekonomiczne. Ale pod tym względem od dawna nasza gospodarka wyróżnia się na plus. Generalnie, większość krajów naszego regionu – regionu Trójmorza, rozwija się szybciej niż reszta Europy. Wynika to z tego, że nadrabiamy dystans do krajów najbardziej rozwiniętych.

*Od początku pandemii COVID-19 polski rząd we współpracy z różnymi instytucjami podjął szeroko zakrojone działania pomocowe, mające na celu ochronę polskich firm i miejsc pracy. Np. dzięki programom wsparcia dla firm wprowadzanych przez BGK tylko w 2021 r. do polskiej gospodarki wpłynęło ponad 120 mld zł. Czy taka skala pomocy była niezbędna? Jaki to miało wpływ na obecny stan finansów państwa, poziom inflacji?

Programy pomocowe nie były realizowane tylko w Polsce. Wprowadzano je w USA, innych krajach Europy. W całym rozwiniętym świecie rządy przy pomocy banków centralnych de facto finansowały utrzymanie rozwoju gospodarki i przedsiębiorstw, zmagających się ze skutkami pandemii, wspierały konsumpcję prywatną. W Polsce nie było inaczej. Ale dzięki pakietom pomocowym udało się ochronić przed upadkiem wiele firm, zachować setki tysięcy miejsc pracy. To uratowało gospodarkę przed kryzysem. Gdyby tych pakietów nie było, to obecnie, w sytuacji kryzysu energetycznego, wojny w Ukrainie, bylibyśmy w znacznie gorszej sytuacji. Mielibyśmy dużo większe bezrobocie, ogromny problem bankrutujących firm. Oczywiście, stymulacja fiskalna i monetarna miała wpływ na poziom inflacji. Uważam jednak, że nawet za cenę podwyższonej inflacji było warto wprowadzać pakiety pomocowe zarówno w wymiarze krajowym, jak i globalnym.

 *W jakim stopniu na obecny poziom inflacji w Polsce wpłynęła rosyjska agresja na Ukrainę?

Efektem rosyjskiej agresji jest inflacja energetyczna, wynikająca ze wzrostu cen gazu, ropy naftowej, węgla. To z kolei przekłada się na wzrosty innych cen, kosztów transportu, usług itp. Według prostych szacunków inflacja energetyczna odpowiada za około 40 proc. całej inflacji. Moim zdaniem wzrosty cen nośników energii zwiększyły poziom inflacji co najmniej o połowę. Ale obecnie trudno ten wpływ dokładnie wyliczyć. Z pewnością w najbliższym czasie powstaną analizy, które w sposób kompleksowy określą, jaki wpływ na obecny poziom inflacji miała inflacja energetyczna wywołana wojną, a jaki programy wsparcia gospodarki dotkniętej skutkami pandemii.

*Przyszłość polskiej, jak i europejskiej gospodarki w dużej mierze zależy od rozwoju sytuacji geopolitycznej. Zakładając relatywnie szybkie zakończenie wojny w Ukrainie, wyzwaniem dla całego świata będzie odbudowa tego kraju ze zniszczeń wojennych. Jaką rolę może w tym procesie odegrać Polska? Jakie szanse dla polskich firm się z tym wiążą?

Generalnie można rozpatrywać dwa podstawowe scenariusze. Pierwszy, pesymistyczny, zakłada, że Ukraina nie wygra wojny. Wtedy Polska stanie się krajem frontowym i nasz rozwój gospodarczy będzie miał znaczenie strategiczne, buforowe, do pewnego stopnia tak jak to było w przypadku RFN w okresie zimnej wojny. Nie jest to oczywiście dobry scenariusz dla naszego kraju. Ale patrząc z czysto gospodarczego punktu widzenia, nie jest to też scenariusz katastroficzny.

Natomiast optymistyczny scenariusz przewiduje, że Ukrainie z pomocą państw Zachodu uda się odeprzeć rosyjską agresję. W efekcie możliwości wpływu Rosji na nasz region zostaną bardzo ograniczone. Wtedy będzie można przystąpić do odbudowy Ukrainy i budowy gospodarek rynkowych na Białorusi i w Mołdawii. I Polska pozostanie elementem najszybciej rozwijającej się części Europy. Dzisiaj jednak trudno przewidzieć, jak rozwinie się sytuacja, możemy tylko mówić o hipotetycznych scenariuszach.

*Przez ostatnie lata Polska była postrzegana jako jedno z najbardziej atrakcyjnych miejsc do lokowania bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Europie. Jak obecna sytuacja geopolityczna może wpłynąć na zainteresowanie kapitału zagranicznego inwestowaniem na polskim rynku?

W tej kwestii spotykamy się z różnymi opiniami. Z jednej strony, są inwestorzy, którzy obawiają się rozwoju sytuacji w Ukrainie. Z drugiej, niektórzy inwestorzy widzą potencjalną perspektywę szybkiego rozwoju regionu i chcą tu inwestować. Obecnie jesteśmy w trakcie sytuacji wojennej, którą ekonomiści definiują jako szok. Widoczna jest ostrożność inwestorów zarówno finansowych, jak inwestujących w zakłady produkcyjne czy centra badawcze. Ale nadal realizowane są nowe inwestycje międzynarodowych koncernów.

Polska potrzebuje inwestycji zagranicznych, jest importerem kapitału zagranicznego. Jeżeli nie staniemy się krajem frontowym, to z pewnością kapitał będzie napływał szerszym strumieniem. Będzie on też tańszy, gdyż inwestorzy nie będą zaliczać Polski do krajów o podwyższonym ryzyku. Stworzy to także szansę na podniesienie jakości kapitału lokowanego na naszym rynku.

*Wiele zachodnich inwestorów wycofuje się z rynków Ukrainy i Rosji. Czy można spodziewać się napływu takich inwestorów do naszego kraju?

Ostatnio zaobserwowano zjawisko przenoszenia do Polski firm z Białorusi, szczególnie z sektora IT. Natomiast firmy z Rosji podobno przenoszą się do Niemiec. Oczywiście w związku z wojną do Polski trafiają nie tylko uchodźcy, ale i ukraińskie firmy. Ale dla Polski lepszym scenariuszem byłoby, żeby ukraińskie firmy rozwijały się w swoim kraju, współpracowały z polskimi w odbudowie gospodarki Ukrainy. Wtedy Ukraina będzie się rozwijać, a my razem z nią. W okresie zawieruchy wojennej powinniśmy pomagać firmom z Ukrainy w tymczasowej relokacji, żeby one przetrwały i po zakończeniu wojny mogły wrócić do swojej ojczyzny. Co istotne, będą one związane z polską gospodarką, co będzie korzystne dla rozwoju polsko-ukraińskiej współpracy gospodarczej.

*Jakie znaczenie dla rozwoju Polski mają fundusze unijne? Czy blokowanie przez Komisję Europejską przekazania pierwszych transz środków z KPO spowolni procesy inwestycyjne w Polsce?

Fundusze europejskie mają ogromne znaczenie dla rozwoju Polski. Co prawda odpowiadają one 2–3 proc. naszego PKB, ale jeśli spojrzymy na udział tych środków w inwestycjach, to jest to już kilkanaście procent, a w niektórych latach ten udział dochodził do nawet 20 proc. Polska bardzo potrzebuje inwestycji. W związku z tym znaczenia funduszy unijnych nie można nie doceniać. Sytuacja środków z KPO ma wymiar głównie polityczny, dlatego trudno mi, jako ekonomiście, zabierać w tej kwestii glos.

*Jakiego rodzaju inwestycji najbardziej potrzebujemy?

Obecnie bardzo potrzebne są inwestycje w nowoczesną energetykę, rekonstrukcję mocy wytwórczych i przesyłowych. Polska w dalszym ciągu potrzebuje też nowych inwestycji w infrastrukturę transportową, szczególnie kolejową. I oczywiście inwestycji w nowoczesne technologie, modernizację przemysłu, automatyzację, gdyż mamy jeden z najniższych w Europie wskaźnik robotyzacji.

*Jaką rolę w stymulowaniu polskiej gospodarki, a zwłaszcza inwestycji, mogą odegrać takie instytucje jak Bank Gospodarstwa Krajowego? Jak w obecne wyzwania wpisuje się nowa strategia banku?

BGK jest bankiem rozwoju, wspiera biznes, ale i samorządy w realizowanych przez nie bardzo potrzebnych inwestycjach. Bank m.in. poprzez gwarancje wspiera firmy sektora MSP, które na rynku mają trudniejszy dostęp do finansowania. BGK aktywnie wspiera inwestycje w nowoczesny przemysł, transport, ale też pomaga polskim firmom w ekspansji zagranicznej. Szczególnie jest to ważne na rynkach wysokiego ryzyka, czyli tam, gdzie firmy mają problemy z uzyskaniem finasowania działalności eksportowej. Mamy programy wspierające działalność eksportową i inwestycyjną na rynkach mniej rozwiniętych.

Strategia BGK jest tak sformułowana, żeby bank działał przede wszystkim na rynkach, gdzie najbardziej potrzebne jest wsparcie. Dlatego energetyka, transport i logistyka, nowoczesny przemysł, ale także inwestycje samorządowe, mieszkalnictwo czy trzeci sektor są miejscami głównej aktywności banków rozwoju.