Polemika matki z synem o animacji „Klakson i spółka”

numer 2175 - 09.11.2018Kultura

KINO Kiedy w 2006 r. na ekrany kin weszły „Auta”, dzieci szybko pokochały Zygzaka McQueena, Złomka i innych bohaterów tej kultowej już animacji. Ale dziś nadchodzą Klakson, Pyr Pyr i przyjaciele, którzy nie tylko mierzą się w ulicznym rajdzie, ale też muszą stoczyć walkę z niebezpiecznym wrogiem. Są stłuczki, więzienie, mafia – to już nie te same grzeczne samochody. „Klakson i spółka” od dziś na dużym ekranie.

„Jeżeli jesteś rodzicem, który uwielbia »Szybkich i wściekłych«, a Twoja latorośl ma bzika na punkcie »Aut« – to dla Was pozycja obowiązkowa! ” – zachęca dystrybutor animacji „Klakson i spółka”. Ponieważ ja i mój 9-letni syn uwielbiamy te filmy, poszliśmy razem do kina.

A.K.: Karolku, czy jako fan „Autek” poleciłbyś „Klaksona” swoim kolegom?

K.K.: Tak, poleciłbym. Obie bajki są podobne. Ale „Klakson” nawet bardziej mi się podobał, bo były fajniejsze samochody i bardziej niegrzeczni bohaterowie. Szczególnie podobała mi się Aspirant Przecznica.

A.K.: Zauważyłam. Po wyjściu z kina mówiłeś głównie o niej. Dlaczego akurat ta bohaterka?

K.K.: Była bardzo śmieszną policjantką. Na początku w stopniu aspirantki, ale marzyła o awansie. Nie zdradzę czytelnikom, czy jej się to udało.

A.K.: A główny bohater? Jak byś go scharakteryzował?

K



zawartość zablokowana

Autor: Karol Krajkowski, Anna Krajkowska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się