Wymieńmy się dziećmi

numer 2181 - 17.11.2018Opinie

Uznanie, że dziecko jest czymś, do czego rodzice mają prawo, co mogą sobie zaplanować, także w odniesieniu do jego płci, oznacza jego uprzedmiotowienie. To zaś prowadzi prędzej czy później do tego, że zaczynamy je traktować jak zwykły towar. Takie są właśnie dalekosiężne skutki mentalności in vitro. Przykładem naprawdę dramatycznym takiej postawy jest pomysł wymienienia się dziećmi na zarodkowym etapie rozwoju, tak by dopasować ich płeć do oczekiwań rodziców. Propozycję taką skierowali w mediach społecznościowych 37-letnia Lisa i jej 48-letni mąż Ray z Nowego Jorku. Parze po wcześniejszych zapłodnieniach in vitro postał jeden zarodek płci żeńskiej, a chcieliby go zamienić na zarodek płci męskiej, tak by ich pięcioletni synek miał braciszka, o którym podobno bardzo marzy. Na propozycję odpowiedziała z Kalifornii inna kobieta, której mąż ma sześciu synów z pierwszego małżeństwa, a także mają wspólnego syna, i która chętnie by się zamieniła na żeński zarodek. Czy do transakcji doszło, nie jest jasne, ale… sam pomysł mrozi krew w żyłach. Niestety jest on prostą konsekwencją mentalności, zgodnie z którą dziecko jest prawem i towarem, a nie darem, który otrzymujemy od Boga.



Autor: Tomasz P. Terlikowski