Brexit jest sierotą

numer 2182 - 19.11.2018Opinie

Europejscy i brytyjscy politycy zajmujący się negocjowaniem szczegółów umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej mają w sobie mniej więcej tyle entuzjazmu, co grupa dzieci czekająca w kolejce do dentysty. Oglądając smutne twarze wypełniające medialne przekazy, można odnieść wrażenie, że tak naprawdę nikt tego brexitu nie chce. Tak jakby referendum było wyjątkowym przykładem politycznego somnambulizmu albo pijackich ekscesów, których żałuje się zaraz po przebudzeniu. Ale jak wobec tego wytłumaczyć fakt, że we wszystkich sondażach wciąż około połowa Brytyjczyków deklaruje poparcie dla opuszczenia Unii? Sprawa polega na tym, że zwolennicy brexitu to najczęściej zwykli Brytyjczycy, a wśród lepiej wykształconych elit dominują postawy prounijne. A choć absolwenci Oxfordu i Cambridge stanowią mniej niż 1 proc. brytyjskiego społeczeństwa, to szkoły te ukończyło 30 proc. parlamentarzystów i 50 proc. ministrów w gabinecie Theresy May. Nikt nie chce brexitu? Nie, problemem jest raczej to, że elity myślą zupełnie inaczej niż zwykli ludzie, a wyrok demosu realizuje klasa polityczna, która w większości się z tym wyrokiem nie zgadza.

 



Autor: Maciej Kożuszek