fot. arch./d

Unia Europejska w końcu wybuchnie

WYWIAD \ Z byłą posłanką Partii Konserwatywnej ANN WIDDECOMBE rozmawia WOJCIECH ZDROJKOWSKI

numer 2183 - 20.11.2018Świat

Unia miała być luźnym sojuszem suwerennych państw. Gdyby tak było w rzeczywistości, nie mielibyśmy głosowania ws. brexitu, nie byłoby niepokoju w Grecji, nie byłoby niezadowolenia w Polsce. Tak długo, jak mamy Francję i Niemcy z nastawieniem, że to one są Unią i wszyscy inni muszą do nich się dostosować, będzie dużo niezadowolenia i to w końcu wybuchnie od środka.

Czy wierzy Pani, że istnieje nadal prawdziwie konserwatywna partia w Anglii?

Sądzę, że wciąż istnieje „gospodarczo konserwatywna partia”, która wierzy w prywatny biznes i tworzenie w ten sposób dobrobytu dla wszystkich. Prawdopodobnie dlatego nadal ludzie wybierają konserwatystów, a nie laburzystów. Z kolei już dawno nie istnieje „społecznie konserwatywnej partii”, która by wierzyła w rodzinę.

Jak ocenia Pani obecne działania swojego byłego ugrupowania – rządzącej dziś Partii Konserwatywnej?

Partia jest bardzo podzielona. Zresztą to pierwszy raz za mojej pamięci, kiedy oba główne ugrupowania – Partia Konserwatywna (CP) i Partia Pracy (LP) – jednocześnie znajdują się w rozsypce. Zawsze były kłopoty w jednej albo drugiej, ale teraz oba mają olbrzymi bałagan. Mimo to jestem zadowolona z pracy rządu. Bo nie jest tak, że on jest słaby, tylko że większość w parlamencie nie istnieje, i bardzo trudno jest rządzić, kiedy trzeba negocjować każdy szczegół.

Uważa Pani, że brak większości negatywnie wpływa na rozstrzygnięcie sprawy brexitu?

Brak większości w parlamencie jest wyłącznie winą Theresy May. Ale z całą pewnością, gdyby premier ją miała, sprawa brexitu zostałaby już załatwiona. Bez niej szefowa rządu jest zakładniczką różnych grup interesów w parlamencie.

Czy Theresa May jest właściwą osobą, by poprowadzić proces wyjścia z UE?

Ktokolwiek to poprowadzi, będzie miał ten sam problem z większością i będzie musiał negocjować z Demokratyczną Partią Unionistyczną (DUP) [koalicjant CP w rządzie w Londynie i partia rządząca w Irlandii Północnej]. Więc pani May nie może, jak to kiedyś robili byli premierzy – Margaret Thatcher czy Tony Blair – po prostu podjąć decyzji i jej wprowadzić. Oni mieli wystarczająco dużą większość. Ona musi negocjować wszystko, każdy podpunkt, i tak samo musiałby każdy w jej sytuacji.

Jednak ludzie uważają, że Theresa May po prostu nie wierzy w brexit.

No cóż, ona nie jest za brexitem. Podczas kampanii referendalnej ws. opuszczenia UE nic nie zrobiła, mimo że była minister spraw wewnętrznych. A wówczas jednym z największych problemów, jeśli nie największym, była imigracja, co osłabiało popularność UE na Wyspach. Pani May nie zrobiła absolutnie nic, żeby to naprawić, a potem zagłosowała przeciwko brexitowi. Jednak wydaje mi się, że stara się osiągnąć jak najlepszą umowę dla Wielkiej Brytanii z Brukselą. Myślę, że ona szanuje wynik plebiscytu.

Pani jest znana z kontrowersyjnych poglądów. Między innymi optuje Pani za przywróceniem kary śmierci.

Żeby było jasne, nie jestem za karą śmierci jako zemstą. Uważam, że powinna być używana jako środek odstraszający, który ratuje niewinne życia. W ciągu pięciu lat po zniesieniu kary śmierci w Wielkiej Brytanii nadal gromadziliśmy dane statystyczne m.in. o morderstwach, które według starego prawa były zagrożone najwyższym wymiarem kary. I w tym okresie liczba takich przestępstw wzrosła o 125 proc. To był natychmiastowy skutek abolicji, więc nikt mi nie wmówi, że kara śmierci nie odstraszała.

W mediach omawiano również to, że krytykowała Pani ruch #MeToo



zawartość zablokowana

Autor: Wojciech Zdrojkowski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->