Obsada to nie wszystko

numer 2187 - 24.11.2018Kultura

KINO Od piątku na dużym ekranie można obejrzeć romantyczną komedię „Miłość jest wszystkim” w reżyserii Michała Kwiecińskiego. Niestety to nic nowego – odgrzewane kotlety w stylu „Listów do M.” czy wcześniejszych filmów Richarda Curtisa, jak „To właśnie miłość”. Walorami najnowszej produkcji są piękne zdjęcia ukazujące uroki Gdańska oraz całkiem dobra obsada.

„Grudniowy czas przedświątecznej gorączki rozpocznie się wraz z przypłynięciem do miasta niezwykłego Świętego Mikołaja. Uruchomi to lawinę wyjątkowych zdarzeń. Romans z najpopularniejszym polskim piłkarzem spotka kobietę, której nikt nie nazwałby fanką futbolu. Zdrady i tajemnice zamieszają w niejednym małżeństwie, a dopracowany w każdym szczególe ślub będzie mieć zaskakujący finał” – tyle znajdziemy w opisie fabuły. Brzmi ciekawie, przynajmniej dla miłośników komedii romantycznych.

Niestety, mimo kilku zabawnych momentów z czasem produkcja zaczyna nudzić. Bez problemu można przewidzieć jej zakończenie. Poza tym, choć to film polecany na święta i gra w nim sporo dzieci, nie jest filmem familijnym. Dla przykładu, twórcy przekonują widzów, że przypadkowy seks nic nie znaczy. Uwaga spojler! Oto dojrzała kobieta na pogrzebie swojego ojca poznaje 18-latka i w przeddzień świąt oddaje się z nim bezceremonialnym uciechom. Później jakby nigdy nic doznaje olśnienia i postanawia wrócić w ramiona swojego prawie byłego męża. I nie ma problemu



zawartość zablokowana

Autor: Anna Krajkowska


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->