fot. Benoit Tessier/Reuters

Żółte kamizelki podpaliły Francję

PARYŻ \ Rodzi się nowy ruch oburzonych

numer 2188 - 26.11.2018Świat

W wyniku trwających od ponad tygodnia protestów tzw. żółtych kamizelek życie straciło już kilkanaście osób, a ponad 600 zostało rannych. – Obecnie sytuacja nad Sekwaną przypomina bardziej protesty oburzonych niż obywatelski sprzeciw wobec podwyżek cen źródeł energii – zauważa francuski komentator „Codziennej” Zbigniew Stefanik.

W sobotę w całej Francji odnotowano ponad tysiąc akcji protestacyjnych. Według francuskiego MSW udział w demonstracjach wzięło nawet 100 tys. osób, natomiast zdaniem liderów tzw. żółtych kamizelek w protestach brało udział ponad 400 tys. osób. Amerykański dziennik „New York Times” zwraca uwagę na to, że protesty zostały w całości zorganizowane za pośrednictwem mediów społecznościowych, z pominięciem związków zawodowych oraz partii politycznych.

Do najkrwawszych starć doszło na leżącej na Oceanie Indyjskim wyspie Reunion. W tym turystycznym raju na skutek walk demonstrantów z policją zginęło już kilkanaście osób.

Innym miejscem, w którym doszło do zamieszek, były paryskie Pola Elizejskie. Służby użyły tam armatek wodnych oraz gazu łzawiącego. Na pobliskiej avenue de Friedland wobec demonstrantów niosących francuskie flagi i transparenty z hasłami „Macron zrezygnuj” oraz „Macron złodziej” użyto gumowych kul



zawartość zablokowana

Autor: Paweł Kryszczak


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się