Gruzińskie marzenie o NATO

numer 2198 - 07.12.2018Publicystyka

Odbyty w dniach 4 i 5 grudnia w Brukseli szczyt ministrów spraw zagranicznych krajów NATO przebiegał w cieniu kolejnej rosyjskiej awantury wojennej, tym razem na Morzu Azowskim, która wbudziła wielkie zaniepokojenie nie tylko na Ukrainie, ale i w Gruzji. Przedstawiciele obu tych krajów gościli na szczycie, podobnie jak ostatnio coraz bliżej współpracujących z Paktem Szwecji i Finlandii.



Doniesienia ukraińskiego wywiadu o gromadzeniu przez Rosję dużych oddziałów pancernych i piechoty zmotoryzowanej w pobliżu granicy z Ukrainą korespondowały z zaniepokojeniem MSZ Gruzji z powodu stałego przesuwania w głąb tego kraju granicy strefy okupowanej przez armię rosyjską. W tym kontekście najważniejszymi zagadnieniami poruszanymi podczas szczytu stała się konsolidacja działań w dziedzinie odstraszania i obrony oraz relacje z Rosją. Delegacja polska wsparła stanowisko szefa NATO Jensa Stolterberga potępiające agresywne działania Rosji. W sprawie przyszłości relacji NATO–Rosja, Polska, podobnie jak inni sojusznicy, opowiedziała się za kontynuowaniem dotychczasowego dwutorowego podejścia do Moskwy, opartego na odstraszaniu i dialogu. Spotkanie z prezydentami Gruzji i Ukrainy posłużyło omówieniu sytuacji bezpieczeństwa w regionie oraz podsumowaniu dotychczasowej współpracy NATO z Tbilisi i Kijowem.

To skomplikowane

Te mało wyraziste dyplomatyczne formuły niezbyt zadowoliły przedstawicieli Ukrainy i Gruzji. Ta ostatnia przeżywa ostry kryzys wewnętrzny – opozycja krytykuje rządzącą już drugą kadencję partię Gruzińskie Marzenie za tchórzliwość wobec Rosji i stawia jej za wzór władze Ukrainy, które potrafiły z agresji rosyjskiej zrobić sprawę na skalę światową, podczas gdy efekty przegranej z Rosją wojny w 2008 r. nikogo już dziś na świecie nie interesują i Gruzja pozostała wobec agresora sama.

Administracja Micheila Saakaszwilego podczas jego dwu kadencji prezydenckich prowadziła działania mające na celu jak najszybsze wejście do NATO i gdy już było bardzo blisko, nastąpiła agresja rosyjska, której konsekwencją był sprzeciw Francji i Niemiec w kwestii przyjęcia Gruzji do Paktu. Dopiero objęcie władzy w USA przez Donalda Trumpa ożywiło NATO i oprócz wzmocnienia jego wschodniej flanki odżyła idea rozszerzenia Paktu także o te państwa, które znajdują się w stanie konfliktu z Rosją – Ukrainę i Gruzję. To, że jest to niemożliwe, dopóki ich terytoria są częściowo okupowane, co było dogmatem leżącym u podstaw weta Niemiec i Francji, nagle dzięki postawie USA okazało się nieważne, a zatem kwestia wstąpienia do NATO w dużym stopniu zależy od stosunku władz ukraińskich i gruzińskich do tej kwestii.

O ile na Ukrainie w wyniku rosyjskiej inwazji dążenie do członkostwa w Sojuszu zyskało niemal powszechne poparcie obywateli i widać intensywne starania władz w tym kierunku, to sytuacja w Gruzji jest bardziej zawikłana. W wyborach na prezydenta zmierzyło się dwoje dawnych współpracowników Saakaszwilego, ale o ile Grigol Waszadze był kandydatem zjednoczonej opozycji, o tyle jego rywalka Salome Zurabiszwili, występująca jako kandydat niezależny, w istocie wspierana była przez rządzącą partię Gruzińskie Marzenie.

Gruzińska mrzonka

Mimo że niedawno ponownie uzyskała ona władzę na drugą kadencję, to coraz więcej Gruzinów jest nią rozczarowanych. Sytuacja trochę przypomina Polskę po powtórnym triumfie PO w 2011 r., gdy zastraszeni wizją „wojny z Rosją z powodu Smoleńska” rodacy zagłosowali na tych, którzy tę fałszywą wizję upowszechniali. W 2015 r. PO przegrało, gdy ludzie mieli już dość jej służalczości zarówno wobec Rosji, jak EU oraz afer, korupcji i pogardy wobec polskich wartości



zawartość zablokowana

Autor: Jerzy Lubach


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się