NBA w polskich rytmach

Koszykówka \ Marcin Gortat zorganizował dla kibiców Los Angeles Clippers „Noc polskiego dziedzictwa”

numer 2222 - 08.01.2019Sport

Uhonorowanie polskich weteranów wojennych, wycieczki kibiców znad Wisły, hity disco polo, ale także bardziej ambitne polskie piosenki, kiełbasa, pierogi i reporterzy telewizji Fox w polskich biało-czerwonych szalikach – dzięki Marcinowi Gortatowi Los Angeles stało się polskim miastem. Tegoroczna „Polish Heritage Night” okazała się nadzwyczaj udaną imprezą.



Marcin Gortat już po raz ósmy zorganizował „Polską Noc” w NBA. Nie wiadomo, czy nie ostatni, bo coraz głośniej powtarza się, że nasz jedyny rodak w najlepszej koszykarskiej lidze świata po tym sezonie może zakończyć karierę. Na razie jednak podczas „polskiego meczu” spisał się doskonale. Polak w wygranym spotkaniu jego Los Angeles Clippers z Orlando Magic (106:96) zdobył 8 pkt, miał 10 zbiórek i sześć asyst.

Wyczyny Gortata z trybun obejrzało wielu zaproszonych przez niego gości. Jedyny polski koszykarz zaprosił także na „Polską Noc” przedstawicieli świata kultury i sportu, m.in. wokalistkę Edytę Górniak, aktorkę Agnieszkę Włodarczyk, lekkoatletę Konrada Bukowieckiego, boksera Andrzeja Fonfarę. W przerwie spotkania na parkiecie zaprezentowały się cheerleaderki z Gdyni. Wielu kibiców na trybunach Staples Center oglądało mecz w biało-czerwonych szalikach. Konkursy dla publiczności i wyrzucane w trybuny gadżety miały polskie akcenty.

Gortat, który dzień wcześniej w Arizonie przeciwko swojemu byłemu klubowi Phoenix Suns (121:111) rozegrał najlepszy mecz w tym sezonie, zdobywając 18 pkt i 13 zbiórek, bardzo dobrze zaprezentował się także w konfrontacji z zespołem swojego pierwszego pracodawcy w lidze NBA.

Na parkiecie przebywał w niedzielę ponad 25 minut, trafił cztery z ośmiu rzutów z gry, miał po pięć zbiórek w obronie i ataku, będąc najlepszym w zespole w tym elemencie. Jego dorobek uzupełnia rekordowe w bieżących rozgrywkach sześć asyst (o jedną mniej od rekordu kariery) i blok. Popełnił także jedną stratę i trzy faule. Polski środkowy wyróżniał się stawianymi kolegom z drużyny zasłonami, po których uzyskiwali oni łatwe pozycje do rzutu, oraz inteligentnymi, adresowanymi w tempo asystami. 

Pierwsza połowa nie układała się jednak po myśli gospodarzy. Rywale wygrali pierwszą kwartę 28:18, a do szatni schodzili przy prowadzeniu 47:45. Po powrocie na parkiet podopieczni trenera Doca Riversa zagrali bardziej skutecznie, wygrywając kolejne kwarty 25:20 i 36:29, zapewniając sobie bezproblemowe zwycięstwo. 

– Starałem się pomóc zespołowi tak bardzo, jak tylko było to możliwe. Trener dał mi dzisiaj więcej minut. W pewnym momencie powiedziałem kolegom na ławce, że nie możemy przegrać meczu rozgrywanego w polskim dniu, gdy na trybunach zasiadło tak wielu moich rodaków



zawartość zablokowana

Autor: Artur Szczepanik


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się