Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Turystyczna prezydentura Biedronia

Dodano: 26/01/2019 - numer 2238 - 26.01.2019
POLITYKA \ Robert Biedroń w czasie swojego czteroletniego urzędowania na stanowisku prezydenta Słupska odbył 102 podróże, spędzając w drodze ponad 300 dni, a więc blisko 25 proc. kadencji upłynęło temu aktywnemu działaczowi środowiska LGBT poza Słupskiem. Do Biedronia przylgnęło określenie „poniedziałkowy prezydent”.
Poseł Kukiz’15 Andrzej Maciejewski skierował do Urzędu Miasta Słupska wniosek o informację o podróżach służbowych byłego prezydenta tego miasta Roberta Biedronia. Jak wynika z odpowiedzi, Biedroń w czasie swojej prezydentury ponad 300 dni spędził w podróży. Były włodarz Słupska odwiedził m.in. liczne miasta w Polsce, a także Turcję, Las Vegas, Gruzję, Londyn, Amsterdam, Berlin, Strasburg, Finlandię, Norwegię, Bośnię i Hercegowinę. Delegacją służbową był nawet wyjazd na Przystanek Woodstock.
Z powodu swojej podróżniczej żyłki rzadko widywany był w słupskim ratuszu i z tego powodu nazwano go „poniedziałkowym prezydentem”. – Były poniedziałkowe konferencje prasowe i on potrafił przyjechać z Warszawy, aby zaistnieć na tej konferencji i tu cała jego rola się kończyła – podkreśla dla „Codziennej” wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Słupska i szef klubu radnych PiS Tadeusz Bobrowski. Biedroń, który na 3 lutego br. zapowiedział konwencję polityczną w stołecznym Torwarze, inaugurującą powstanie nowej partii, krytykowany był nawet przez lewicowy „Newsweek”, w którym jedna z radnych PO poprzedniej kadencji miała powiedzieć, że „co z tego, że on jest popularny, skoro dla miasta niewiele z tego wynika”. Jak podkreśla Bobrowski, kadencja byłego prezydenta Biedronia polegała głównie na trosce o własny wizerunek. – Zajmował się przede wszystkim promocją siebie a nie miasta. Prowadził też działania promujące jego orientację seksualną – mówi nam szef słupskich radnych PiS.
Pierwszy problem, jaki po nim pozostał, to paląca kwestia odbudowywania kadry urzędniczej. – Zajął się restrukturyzacją zatrudnienia w ratuszu. Około 60–70 proc. pracowników albo odeszło dobrowolnie, albo on ich zwolnił, a byli to fachowcy, często z 20-letnim doświadczeniem. To niestety ma niekorzystne skutki, bo brakuje siły fachowej, szczególnie w zakresie przygotowywania inwestycji – mówi nam Bobrowski. – Nie ukończył pozostałej po poprzednim prezydencie budowy parku wodnego – dodaje. Z powodu jego nieobecności pracownicy mieli trudności w wykonywaniu własnych obowiązków, ponieważ – jak dodaje radny – pewne decyzje są przypisane tylko prezydentowi, a przy jego nieobecności nie miał kto ich podjąć.
(Paweł Tunia,Niezależna.pl)
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze