Bal trwa

Numer 30 - 13.10.2011Opinie

Społeczeństwo spektaklu, polityka jako ciąg orgii błaznów i narcyzów. Każdy z nich może się ubrać w jakiekolwiek szaty. Damskie, męskie, brunatne albo czerwone. Rano będzie komikiem, wieczorem filozofem. W poniedziałek aktorzy okazują się religijni, w piątek odkrywają w sobie ateizm. Nieważne, co mówią, byle głośno. A jeszcze lepiej, niech nie mówią, ale plują. Na siebie, a jeszcze lepiej na widzów, którzy nie klaszczą wystarczająco głośno. Nic nie jest na poważnie. Moralność, wspólnota? Tak, to kostium, który może się przydać do krótkotrwałej roli. Nowy bal, nowe szaty. I tak w kółko



zawartość zablokowana

Autor: Dawid Wildstein


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się