Śniadek: Solidarność zerwała z fikcją

numer 2249 - 08.02.2019Polska



MUZEUM Lider NSZZ „Solidarność” Piotr Duda poinformował, że zawiesił prace związkowców w Radzie i Radzie Historycznej Europejskiego Centrum Solidarności. Według niego to upolityczniona instytucja. – To słuszna decyzja. Likwidacja fikcji i odzyskanie twarzy przez Solidarność – mówi nam Janusz Śniadek, były lider Solidarności, a obecnie poseł PiS.

O decyzji związków jako pierwszy poinformował portal Tysol.pl. Przedstawiciele NSZZ „Solidarność” napisali list do Basila Kerskiego, dyrektora Centrum. W piśmie informują, że do odwołania zawieszają udział swoich przedstawicieli w Radzie oraz Radzie Historycznej ECS, gdzie mieli dotąd dwóch przedstawicieli: Bogdana Bisia i Romana Gałęzewskiego.

„Spór toczący się wokół finansowania Europejskiego Centrum Solidarności jest elementem prowadzonej przez obecną opozycję kampanii wyborczej i kolejnym dowodem na upolitycznienie tej instytucji [...]. Z przykrością trzeba stwierdzić, że Centrum czynnie uczestniczy w politycznym sporze” – napisali związkowcy. „Patrząc na inne tego typu instytucje, jak np. wrocławskie Centrum Historii Zajezdnia czy Śląskie Centrum Wolności i Solidarności, gdzie mimo różnic udaje się łączyć, a nie dzielić, nie widzimy takiej woli w Gdańsku. Ale w takiej formule finansowania, trybie podejmowania decyzji i przy obecnym kierownictwie w naszej ocenie nie ma najmniejszych szans, aby to zmienić” – czytamy w liście.

Taką decyzję doskonale rozumie Janusz Śniadek. – Powiem szczerze, jeszcze jako przewodniczący Solidarności rozważałem taką decyzję. Związek nie miał nic do powiedzenia w tej instytucji, która praktycznie została sprywatyzowana przez Platformę Obywatelską – mówi nam Janusz Śniadek. Jego zdaniem absurdem jest, że za propagowanie idei, w którą zaangażowało się 10 mln ludzi w całej Polsce, odpowiada jeden samorząd, który w zasadzie ręcznie zarządza Europejskim Centrum Solidarności. Tymczasem chęć mediacji pomiędzy związkowcami a ECS zgłosił prezydent Andrzej Duda. Zdaniem rzecznika prezydenta Błażeja Sychalskiego wszystko jednak zależy od woli obu stron.

Związkowcy, odchodząc z Rady, tym samym przyznali rację argumentacji ministra kultury i dziedzictwa narodowego, który z uwagi na upolitycznienie instytucji postanowił nie zwiększać dotacji na jednostkę i przyznać jedynie statutowe 4 mln zł.

Więcej na ten temat piszemy na stronach dodatku Pomorskiego GPC, a duży tekst w o Europejskim Centrum Solidarności znajdą Państwo w kolejnym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.



Autor: Jacek Liziniewicz