Winyl ratuje biznes

numer 2251 - 11.02.2019Kultura

MUZYKA Gdyby którakolwiek z gałęzi naszej gospodarki wykazywała taki wzrost jak sprzedaż płyt winylowych, za kilka lat polski złoty byłby wiodącą walutą świata, a takie potęgi jak USA czy Chiny zabiegałyby o polskie inwestycje w swoich krajach. Rewolucja czarnej płyty stała się faktem.

Od pięciu lat wzrost popytu na ten rodzaj obrotu muzyką w Polsce wskazuje progresję. W 2016 r. był to rynek wart ponad 15 mln zł. Biorąc pod uwagę stały trend kilkudziesięcioprocentowego wzrostu sprzedaży w tej sferze, można śmiało przypuszczać, że albo już przekroczył 20 mln, albo stanie się to lada moment. Podobnie dzieje się na znaczących rynkach muzycznych globu. Szacuje się, że światowy wynik sprzedaży czarnej płyty to ponad miliard dolarów. Ciekawe są lokalne tendencje. O ile w Polsce krzywa wzrostu sprzedaży pnie się ku górze dynamicznie, o tyle w USA powoli spada. Można powiedzieć, że z jednej strony wszyscy uzupełnili tam swoje kolekcje o płyty zaliczane do kanonu muzyki, teraz kupują tylko nowości, gdy w Polsce to odtwarzanie kolekcji dopiero trwa. Wystarczy prześledzić zestawienia list sprzedaży, aby zauważyć, że kompletujemy płyty Abby, Beatlesów czy Queen, dokładając na domowe półki to, co akurat bryluje zarówno w sprzedaży kopii fizycznych (płyty CD i winyle), jak i w obrocie plikami cyfrowymi. Oczywiście te ostatnie to zasadniczy tort branży muzycznej.

– Fani, kupując płytę winylową, zazwyczaj dostają kod umożliwiający pobranie tej muzyki na urządzenia mobilne – mówi Piotr Iwicki, muzyk i publicysta śledzący od dekad muzyczny rynek



zawartość zablokowana

Autor: eRT


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->