Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Przedsiębiorcy nie śpieszą się do strefy euro

Dodano: 23/02/2019 - numer 2262 - 23.02.2019
Związek Przedsiębiorców i Pracodawców przeanalizował możliwe zyski i straty związane z ewentualnym przystąpieniem Polski do unii walutowej i zastąpieniem złotego walutą euro. W wyniku tej analizy rekomendowany jest sceptycyzm wobec planów szybkiego wprowadzenia wspólnej waluty.
Autorzy raportu przypominają, że euro od początku było projektem politycznym, a nie ekonomicznym. Europejskie mocarstwa, przede wszystkim Francja, uznały, że zgoda na połączenie Niemiec warunkowana będzie przyjęciem przez nich wspólnej waluty europejskiej. – Obawiano się siły niemieckiej marki – mówi autor raportu prof. Robert Gwiazdowski.
Z tych powodów wielu ekonomistów uważało, że eksperyment nie może się udać. – Noblista Milton Friedman przewidywał, że euro przeżyje około 10 lat. W zasadzie się nie pomylił, gdyż po tym okresie nastąpił duży kryzys w strefie, który zakończyłby się upadkiem projektu, gdyby nie wola ratowania go przez czołowe kraje UE, motywowana oczywiście czynnikami politycznymi – dodaje Gwiazdowski.
ZPP przypomina, że nasze wejście do strefy euro miało nastąpić na podstawie kryteriów z Maastricht, które dziś już nie obowiązują, a więc nie ma prawnych możliwości nacisku na Polskę. – Głosy wzywające do jak najszybszego wprowadzenia euro są wyłącznie akcją polityczną. Bogactwo narodów nie wynika z koloru papierka, którym się płaci w sklepie – uważa prezes ZPP Cezary Kaźmierczak.
Opracowanie ZPP wskazuje na wiele zagrożeń wynikających z nieprzemyślanego wprowadzenia euro. Stopy procentowe ustalane przez Europejski Bank Centralny mogą się okazać zbyt niskie dla Polski, która jest krajem o niewielkim PKB oraz relatywnie niskim poziomie cen, co może skutkować nierównowagami makroekonomicznymi m.in. w postaci bańki na rynku nieruchomości.
Dodatkowo polska gospodarka mogłaby pozbawić się w ten sposób atutu, jakim są niskie koszty pracy. Nie jesteśmy jeszcze gotowi na to, by konkurować z zachodnimi krajami na innych polach, np. pod względem stopnia innowacyjności. Ponadto nasza gospodarka charakteryzuje się większą elastycznością rynku pracy i niskim stopniem rozwoju rynku najmu, więc wspólna polityka pieniężna mogłaby nie być dostosowana do sytuacji w naszym kraju. Trudniej byłoby także reagować na napotykane kryzysy. – Silne kraje będą coraz silniejsze, a słabsze coraz słabsze – mówi o strefie euro Tomasz Wróblewski, prezes Warsaw Enterprise Institute. W jego opinii najpierw musimy stać się silną gospodarką, a dopiero później myśleć o ewentualnym przyjęciu euro.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze