Serbia po polsku – jak nam daleko, jak blisko…

BAŁKANY ZACHODNIE \ Kraj, w którym oddają cześć Zawiszy Czarnemu

numer 2280 - 18.03.2019Publicystyka

W Belgradzie od niedawna jest ulica naszego dzielnego Zawiszy Czarnego. Polski rycerz właśnie na terytorium Serbii, w miejscowości Golubac, poległ w walce z Turkami. W ostatnim czasie więcej się o nim mówi u naszych słowiańskich braci, pewnie nie bez kozery...

W serbskiej stolicy jest też ulica Tadeusza Kościuszki. To z jednej strony dobrze, że bohater dwóch narodów, polskiego i amerykańskiego, jest tak uczczony mimo bombardowań przez samoloty USA Belgradu w 1999 r. Patrząc jednak z drugiej, nazwa ulicy pojawiła się po II wojnie światowej, kiedy chciano Kościuszką zastąpić innego polskiego bohatera. Przed II wojną światową ta sama ulica nosiła bowiem imię Józefa Piłsudskiego.

Zawisza Czarny, Kościuszko, Hirszfeld – nasi w Serbii

Poloników ciąg dalszy. Niedawno, bo przed rokiem, serbska poczta wydała znaczek z wizerunkiem Ludwika Hirszfelda, słynnego polskiego immunologa i bakteriologa. Podczas I wojny światowej uczestniczył w zwalczaniu epidemii tyfusu plamistego w Serbii oraz współorganizował tamtejszą służbę zdrowia. Jest postacią ważną dla tzw. serbskiej golgoty – exodusu Serbów na Korfu w czasie I wojny światowej. Wędrówka ta, prowadząca przez masywy górskie w Czarnogórze i Albanii, w ekstremalnych warunkach mroźnej zimy, śnieżnych zamieci oraz ataków ze strony Albańczyków, pochłonęła tysiące ofiar: serbskich żołnierzy i cywili. Wielu, uciekając przed wielowiekowym wrogiem, zginęło nie tyle od kuli, ile z zimna, głodu, wyczerpania i chorób. Serbska golgota oznaczała śmierć od 70 do nawet 150 tys. ludzi. Polski lekarz pochodzący z żydowskiej, zasymilowanej rodziny, katolik z wyznania, dobrowolnie dołączył się do tego serbskiego exodusu (uczyniła to również jego żona), ratując od tyfusu tysiące Serbów. Nic dziwnego, że w Belgradzie ma swoją ulicę i swój

pomnik – a ściśle mówiąc popiersie.

Serbska diaspora – karta w rękach Belgradu

Dziś Serbia okrojona o znaczącą część terytorium uważanego przez Serbów za ich, bez dostępu do morza, jest trochę jak Węgry po I wojnie światowej i traktacie z Trianon. Ale także podczas I wojny światowej Serbia przeżyła tragedię – stracić miała aż 60 proc. populacji męskiej. Jej ważna część stanowiła właśnie owa serbska golgota.

W Unii Europejskiej, do której aspiruje Serbia i pewnie wejdzie do niej za dekadę czy trochę więcej, mamy gorączkę przedwyborczą w związku z wyborami do Parlamentu Europejskiego. Cóż, skoro o wyborach mowa, w Serbii jakoś bardzo wzrasta liczba mieszkańców przy wyborach samorządowych i innych, aby zaraz po nich się zmaleć… Jak mówi zachodni dyplomata: „Tutaj rządzący nie lubią niespodzianek”.

Sporo Serbów mieszka poza granicami kraju. Belgrad wykorzystuje w swojej grze politycznej tylko tych, którzy żyją na terenie dawnej Federacyjnej Socjalistycznej Republiki Jugosławii. Kiedy trzeba, są mocno eksponowani, aby potem stracić na znaczeniu. Ale Serbów bardzo dużo mieszka tez w Austrii: szacuje się, że jest ich nawet do 300 tys., a w samym Wiedniu ma ich być 80 tys. Silna serbska wspólnota jest też w Niemczech, a poza Europą również w USA.

W Serbii polityka jest kobietą

O tę właśnie serbską wspólnotę na obczyźnie pytam przewodniczącą parlamentu Serbii Maję Gojković. Miła pani, mówiąca jak wielu szefów władzy ustawodawczej niezależnie od szerokości geograficznej „na okrągło”, jest chyba mocno zaskoczona tym pytaniem. Tłumaczy mi, że Serbami poza krajem zajmuje się i parlament, i MSZ. Nie drą??, ?eby nie sprawia? przykro?ci gospodyni.

żę, żeby nie sprawiać przykrości gospodyni.

To ciekawe, jak wiele kobiet zajmuje wysokie stanowiska w serbskiej polityce



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->