Wyszkowski: na pl. Solidarności nie ma miejsca na politykę

Dodano: 08/04/2019 - numer 2298 - 08.04.2019
WYWIAD \ Decyzją wojewody pomorskiego Dariusza Drelicha 4 czerwca – podobnie jak w inne ważne dla Solidarności dni – przez trzy najbliższe lata ul. Doki do Bramy Historycznej nr 2 oraz plac wokół pomnika Poległych Stoczniowców w godz. od 6 do 22 są zarezerwowane na zgromadzenia cykliczne, których głównym organizatorem jest NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej. Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz apeluje do związku o wycofanie wniosku. Prawnicy KOD we wniosku do RPO zawarli opinię dotyczącą decyzji pomorskiego wojewody ws. pl. Solidarności. Ich zdaniem decyzja ta łamie konstytucję. Sprawę skomentował dla „Gazety Polskiej Codziennie” Krzysztof Wyszkowski.
O co walczy NSZZ „Solidarność” i skąd ten spór?
Miejsce naznaczone krwią ofiar komunizmu musi być chronione. To miejsce jest świadectwem zbrodni na narodzie polskim, na stoczniowcach, którzy w patriotycznym geście zaprotestowali przeciwko władzy komunistów w Polsce. Pierwszeństwo Solidarności jako ruchu, który walczył o te wartości, jest niepodważalne i musi zostać uznane. Chcemy, żeby ta przestrzeń w była wolna od bieżącej walki politycznej. W jakimś sensie jest to cmentarz. Tu nie ma miejsca na żadną politykę, a zwłaszcza na taką, która miałaby oczyszczać komunistów.
Oczyszczać?
Tak, wiadomo było, że pani Dulkiewicz, jako zwolenniczka organizacji totalnej opozycji chciała pod pomnik sprowadzić ludzi m.in. z Koalicji Europejskiej, którzy bezpośrednio są zaangażowani w zbrodnie komunistyczne.
Wracając do obchodów 4 czerwca, prezydent Dulkiewicz mówiła, że chce, by na placu Solidarności nie odbywały się wiece polityczne. Czy można jej wierzyć?
Zawsze jest nadzieja. Pani Dulkiewicz od niedawna jest prezydentem Gdańska. Skandaliczne były jej początkowe działania, jak język, którego używa w mediach, wycieczki do Brukseli i antypolskie wypowiedzi dla mediów niemieckich. Miejmy nadzieję, że po tych błędach przyjdzie czas opamiętania. Pani Dulkiewicz reprezentuje interes Gdańska, a nie interes środowisk antyrządowych i antypaństwowych. Z tą nadzieją trzeba pozostać, ale nie można przestać stać na straży godności poległych stoczniowców.
Niestety tak się nie stało w przypadku Europejskiego Centrum Solidarności?
To jest właśnie jeden z tych przykładów, kiedy pani Dulkiewicz stała się funkcjonariuszką partyjną, zamiast reprezentować interes ogółu. ECS powinno być instytucją państwową, ponieważ ma ogromne znaczenie dla wielu Polaków.
Rozmawiała Marlena Nowakowska
 
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze