Bezpowrotnie utracone

MICHIGAN \ HAMTRAMCK

numer 2302 - 12.04.2019Podróże

W tym miejscu krzyżują się ulice Brombach i Poland Street. Ulica Polski ma tu najbardziej uzasadnioną lokalizację. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Hamtramck stanowiło największą enklawę polskości za oceanem. Pod względem stosunku liczby Polaków do reszty mieszkańców biło chicagowskie Jackowo na głowę.

90 proc. ludzi w Hamtramck to byli nasi – wspomina z rozrzewnieniem Jurek.

Na pierwszy rzut oka nie odróżnia się zanadto od innych typowo amerykańskich miasteczek. W Hamtramck jest prosto i bez zbędnych udziwnień. Prostopadłe ulice. Pas domków jednorodzinnych. Gros z nich to standardowa amerykańska chatka. Z niewielką werandą przed wejściem. Jednym piętrem, z którego na ulicę wychodzi maleńki balkonik. Przy dachu jednego z takich domostw gospodarz wetknął amerykańską flagę. Krótko przystrzyżony trawnik robi za rodzinny ogródek.

Ten domek jest schludny i czysty. Jednak im bliżej centrum miasta, tym gorzej. Rozpadające się chałupy, umorusane czymś werandy, popękane szyby w oknach.

– Dziś centrum miasta jest opanowane przez praktycznie wyłącznie muzułmańskie gospodarstwa. To pochodna czasów prosperity w Hamtramck – wyjaśnia Jurek, widząc moje zdziwienie.

Gdy miasto było jeszcze zamieszkane w 70 proc. przez polską społeczność, jej większość wolała budować większe domy na przedmieściach miasta. Opustoszałe w ten sposób biedne budynki mieszkalne w centrum zaczęli przejmować przyjeżdżający coraz liczniej imigranci z Jemenu i Bangladeszu. Dziś to ich enklawa.

Jeśli wierzyć statystykom, Polaków w Hamtramck zostało dziś mniej niż 10 proc. Muzułmanów jest już natomiast ponad 60 proc. Mają dla siebie aż siedem meczetów. W liczącym nieco ponad 20 tys. mieszkańców miasteczku to nad wyraz dużo. Dziennik „The Washington Post” obliczył, że w przeliczeniu na 1 mieszkańca to więcej niż gdziekolwiek indziej w całych Stanach.

Idziemy główną ulicą Joseph Campau Street na południe. Wchodząc co rusz do kolejnych lokali to po lewej, to po prawej stronie. Jak choćby teraz: do budynku niewielkiej izby muzealnej. Wita nas sympatyczny jegomość. Prezentuje kolorowe murale zdobiące ściany wnętrza muzeum



zawartość zablokowana

Autor: Stefan Czerniecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się