Europejskie ruchome piaski

​Unia Europejska \ Nieboszczka eurokonstytucja i brexit

numer 2304 - 15.04.2019Publicystyka

Europa jest jak ruchome piaski – niby to stały ląd, ale przecież i ruchomy. Brexit niby jest, ale jakby go nie było. Integracja europejska niby postępuje, ale tendencje odśrodkowe są jeszcze bardziej widoczne. Sojusz euroatlantycki istnieje i podejmuje decyzje, ale niemiecko-francuskie propozycje utworzenia europejskiej armii pachną na milę NATO bis.

Solidarność europejska jest jednym z częściej wymienianych przez polityków na Starym Kontynencie haseł, ale jak dochodzi do dyskusji o Gazociągu Północnym, to zaraz się ta tylko deklarowana solidarność w oparach tegoż Nord Streamu ulatnia. Słowem, integracja jest, ale jakby jej nie było.

Dzisiejsza Unia Europejska jest bez porównania słabsza w wymiarze międzynarodowym niż Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG) pół wieku temu. Czy to nie paradoks? Przecież EWG wówczas liczyła raptem sześć państw, a dziś prawie pięć razy więcej. Tyle że wtedy Azja była daleko w tyle za „rodzinną Europą” (by użyć tytułu książki Czesława Miłosza), ba, nawet dystans do Ameryki był nie tak duży. Dziś żółty kontynent (na fladze olimpijskiej jest pięć różnokolorowych kół – Azję reprezentuje to żółte) zaczyna rywalizować z globalną potęgą numer jeden, czyli USA, a Europa czuje na sobie gorący oddech Ameryki Łacińskiej.

Tylko Afryka jest jeszcze dalej, niż była przed półwieczem, w latach 60., w pierwszym okresie postkolonialnym. Przez te pięć dekad różnice gospodarcze między Czarnym Lądem – czy polityczna poprawność jeszcze nie zabroniła tego określenia? – a Europą jeszcze się powiększyły, co daje asumpt do rozważań o nie tylko negatywnym wpływie europejskich państw kolonialnych na życie społeczno-gospodarcze ich byłych kolonii.

Chrześcijańskie dziedzictwo Europy

Minęło zaledwie dziewięć lat od momentu, który miał być historyczny: Unia miała się zrównać poziomem gospodarczym ze Stanami Zjednoczonymi! Tak przewidywała uchwalona w roku 2000 strategia lizbońska. Dziś budzi to bądź śmiech, bądź bardziej dyplomatyczne, pełne zażenowania milczenie. Papier w Brukseli jest cierpliwy, nie takie akty strzeliste widział.

Choć i ten papier ma granice cierpliwości. Gdy usiłowano na Konwencie Europejskim zasugerować, aby w przygotowywanej wówczas tzw. konstytucji europejskiej – a był taki projekt, panie dzieju, choć mało kto już to pamięta – w preambule umieścić odwołanie do chrześcijańskiej historii i tradycji, to ów papier okazał się mało cierpliwy i takie sformułowania się nie pojawiły! Mimo że przecież było to tylko (aż?) stwierdzenie faktów historycznych, opisanie dziejów, z których nie sposób teraz gumką myszką wymazać niewygodną z liberalnego czy lewicowego punktu widzenia rzeczywistość.

Finalnie preambuła – jak mawiał Lech Wałęsa „parambuła” – została sformułowana bez słowa o chrześcijańskim dziedzictwie Europy, ale i tak ową konstytucję europejską szlag trafił, bo w dwóch dużych krajach odrzucono ją w referendum, co uznano za sygnał, że należy poniechać kontrowersyjnego projektu. Ciekawe, że uczyniono to we Francji i w Holandii, a więc w dwóch państwach z szóstki założycieli Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, państwach liczących razem ok. 80 mln mieszkańców. Skądinąd referenda były trzy, bo jeszcze w Hiszpanii – tyle że tam konstytucję przyjęto.

Pierwszym państwem, które poparło ów konstytucyjny eksperyment, była… Litwa. Ratyfikacji dokonał Seimas, czyli Sejm (to jedno z wielu zapożyczeń z polskiego w języku litewskim, nie tylko zresztą politycznym)



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




















-->