Lwy Północy punktują PZPN

FELIETON KIBICA \ Z oświadczenia: „Byliśmy o krok od tragedii”

numer 2324 - 11.05.2019Sport

Nie milkną echa tegorocznego pojedynku finałowego o Puchar Polski. Piłkarskie święto i wielki sukces Lechii, która sięgnęła po to trofeum po raz drugi w swojej historii, zostały zakłócone skandalicznym incydentem rozgrywającym się przez parę godzin przed Stadionem Narodowym w Warszawie.

Kilka tysięcy fanów gdańskiej drużyny nie mogło wejść na stadion przez opieszałość ekipy porządkowej odpowiedzialnej za sprawdzenie kibiców udających się na mecz. Efekt był taki, że pierwsza połowa finału odbywała się bez udziału fanów biało-zielonych, którzy w słońcu i ścisku oczekiwali na wejście na stadion. Mogło ponadto dojść do tragedii przed stadionem, gdzie emocje sięgały zenitu. Interweniowała policja, było gazowanie, wiele osób zasłabło, w tym dziewczyna.

Już po spotkaniu oświadczenie w związku z zaistniałą sytuacją wydał PZPN, oczywiście winy szukając wyłącznie po stronie kibiców. W ?rod? odnios?o si? do niego Stowarzyszenie Kibic?w Lechii Gda?sk ?Lwy P??nocy?.

środę odniosło się do niego Stowarzyszenie Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy”.

Niestandardowe zachowanie ochrony

Kibice zauważają, że z ich strony nikt nie miał problemu z tym, iż będzie sprawdzany przed wejściem na mecz. Takie są procedury i to dla kibiców jest oczywiste. Chodzi jednak o formę tej czynności, która nie mieściła się w żadnych standardach.

W oświadczeniu stowarzyszenia czytamy: „Ok. godz. 12 brama została rozwarta na jakieś cztery metry, za nią ustawiono sześć torów do weryfikacji biletów, którymi przechodziło się do ok. 15 stanowisk, gdzie każdy wchodzący był sprawdzany. Wszystko to na trybunę, na którą wejść miało 11 tys. kibiców. Wtedy też swoje kompetencje zaprezentowała firma ochroniarska i jej pracownicy służby informacyjnej sprawdzający kibiców wchodzących na stadion. Osoba wchodząca na stadion powinna zostać sprawdzona/obszukana, a nie przeszukana. Jeśli do kogokolwiek były jakieś zastrzeżenia, to po bokach były przygotowane miejsca do dokonania przeszukania – i wszystkie osoby wskazane przez ochronę się tam udawały bez żadnych zbędnych dyskusji czy awantur. Pracownicy ochrony zostali wyposażeni w rękawiczki dopiero po naszej interwencji, każda osoba wchodząca była nie tylko dotykana w miejsca intymne, co wręcz uderzana, podnoszona była każda część ubrania”.

Dalej czytamy: „Pracownicy ochrony na nasze uwagi odnośnie do ich pracy reagowali pyskówkami. Zwracaliśmy uwagę, że przy takim tempie oraz formie sprawdzania i liczbie wpuszczanych osób wszyscy kibice wejdą na stadion po meczu. Ochroniarze stwierdzili, że jak będą chcieli, to mogą każdego sprawdzać nawet 10 minut – a mówimy o rutynowym obszukaniu przy wejściu na stadion. Na tego typu zachowania nie mogliśmy pozwolić, dlatego ok. godz. 12



zawartość zablokowana

Autor: Ks. Jarosław Wąsowicz SDB


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się