​Zbliża się koniec samowoli na elektrycznych hulajnogach

numer 2347 - 07.06.2019

Hulajnogi elektryczne ledwo się pojawiły na warszawskich chodnikach i ulicach, a już zdążyły zyskać złą sławę. Piesi czują się coraz mniej bezpieczni między rozpędzonymi do nawet 25 km/h urządzeniami, a ponadto są one pozostawiane byle gdzie. Propozycje rozwiązania hulajnogowego problemu przedstawiło stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Intensywne prace trwają też w Ministerstwie Infrastruktury. Policja zaś przypomina, że na nieostrożnych kierujących może nałożyć mandat.

W przestrzeni miejskiej stolicy elektryczne hulajnogi wyrastają jak grzyby po deszczu. Kolejne firmy udostępniają urządzenia do wypożyczenia. Jak często w takich przypadkach prawo dopiero goni nowinki. Nie ma przepisów regulujących zasady korzystania z elektrycznych hulajnóg, czyli urządzeń transportu osobistego z napędem elektrycznym.

Piesi podnoszą argument, że czują się mało komfortowo, a nawet niebezpiecznie przy przejeżdżających obok nich, rozpędzonych hulajnogach. Innym problemem jest pozostawianie ich w niedozwolonych miejscach. Nieraz jest to środek chodnika czy nawet jego krawędź granicząca z jezdnią.

Propozycje dotyczące rozwiązania problemu przygotował ruch miejski Miasto Jest Nasze. Proponuje, aby użytkownicy hulajnóg korzystali z infrastruktury rowerowej, a jazda chodnikiem była dopuszczalna tylko w sytuacjach wyjątkowych. Ponadto według aktywistów maksymalna prędkość, jaką mogłaby rozwinąć hulajnoga, to 20 km/h na infrastrukturze rowerowej i 10 km/h na chodnikach. Z urządzeń tych mogłyby korzystać osoby od 14. roku życia



zawartość zablokowana

Autor: Natalia Karcz-Kaczkowska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się