Tunele czasoprzestrzeni i uśmiech Mony Lisy

#CywilizacjaNaZakręcie

numer 2348 - 08.06.2019

Wedle teorii sposobem na podróże w czasie jest przekroczenie prędkości światła w próżni. Ewentualnie możliwe jest także trafienie na tunel czasoprzestrzeni i hulanie sobie po innych światach. W teorii znaleźć taki tunel nie jest łatwo. Nieprawda! Znalazłem w sieci kilka tekstów, które dowodzą, że tunele czasoprzestrzenne robimy sobie na zawołanie. Wystarczy do tego trochę chęci, pogrzebanie w literaturze i komputer z klawiaturą. I zaraz to wykażemy nie z kim innym, tylko z Leonardem da Vinci.

Leonardo umarł 500 lat temu, więc trochę czasu już upłynęło. Jakkolwiek by było, to 10 moich żyć. Ja się mylę co do faktów z czasów, gdy miałem 10 lat, a co dopiero, gdybym miał pamiętać, co było powiedzmy 6 lipca 1976 r. Okazuje się jednak, że po ponad 500 latach możemy dokładnie dowiedzieć się, jaki prywatnie był Leonardo. Nawet bardzo prywatnie. Znalazłem w sieci tekst „Leonardo da Vinci w świetle psychoanalizy”. I dowiedziałem się z niego, że mistrz nad mistrze miał skłonności homoseksualne, wybierał sobie uczniów ładnych, a nie zdolnych, i najwyraźniej miał kompleks Edypa. I tak np. można przeczytać: „Był w życiu łagodny, cichy, dobrotliwy, trwożliwie unikający kłótni, czasem rozbrajająco dziecinny i w pewnym sensie pasywny: obojętnie odnosił się do losu swoich najwybitniejszych dzieł. Przy rozmachu zainteresowań, którym się odznaczał, brakło mu agresywnego patosu. Nie był zachłanny ani zdobywczy. Uderzająco znamionuje go powściągliwość wobec kobiet. Spodziewalibyśmy się czegoś innego po zawodzie malarza pięknych kobiecych postaci. Ten artysta miał jednak minimalne i zmniejszone potrzeby płciowe. W zestawieniu z potężnym ogromem jego imponujących prac i odkryć w dziedzinie artystycznej i naukowej szczególnie jaskrawo odcina się nikłość jego popędu płciowego. Przy tym ciekawe, że w tym ciasnym zakresie jego potrzeb seksualnych spotykamy u niego perwersję: od poufałych stosunków z kobietami wyraźnie stronił, a na uczniów wybierał tych, którzy odznaczali się piękną powierzchownością, nie zaś tych, którzy celowali talentem”.

Przytaczam cały fragment, bo jest właśnie dowodem na to, że można sobie dowolnie budować czasoprzestrzenne tunele wbrew teoriom Einsteina. Rzecz bowiem w tym, że aby o kimś, kto żył 500 lat temu, napisać coś takiego, z taką niezachwianą pewnością, trzeba po prostu przenieść się w czasie i podpatrywać tego kogoś nawet nie przez kilka dni, ale lat. Wprawdzie w tekście mowa jest o tym, że cały ten opis powstał na podstawie psychoanalizy, jaką przeprowadził Freud na podstawie dzienników Leonarda, ale moim zdaniem to zwykła ściema mająca ukryć fakt posiadania wehikułu czasu przez autora tekstu. Przecież niejeden pisze pamiętnik, niejeden na zewnątrz jest cnotliwy, a okazuje się, że tak naprawdę to „cicha woda”. Nie sposób więc nawet dzisiaj o w miarę dobrze znanym człowieku powiedzieć z taką jak autor o Leonardzie pewnością, że „miał jednak minimalne i zmniejszone potrzeby płciowe”. To można ustalić jedynie za pomocą internetowej kamerki zainstalowanej w alkowie. Tym bardziej że czytamy: „Przy tym ciekawe, że w tym ciasnym zakresie jego potrzeb seksualnych spotykamy u niego perwersję: od poufałych stosunków z kobietami wyraźnie stronił, a na uczniów wybierał tych, którzy odznaczali się piękną powierzchownością, nie zaś tych, którzy celowali talentem”. Nic, tylko Leonardo zapisze się do Wiosny Biedronia i wejdzie na jesieni w koalicję z PO. Kto wie, może dostanie pierwsze miejsce na liście do Sejmu w Małopolsce, bo tam KE przerżnęła eurowybory, a artysta z Włoch zawsze na Krakusach robił wrażenie. Mają tam nawet jego „Damę z gronostajem”



zawartość zablokowana

Autor: Jarosław Molga


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się