​Bezpieczeństwo i biznes

numer 2352 - 13.06.2019Opinie

Wojskowa i energetyczna współpraca polsko-amerykańska ma silne podstawy – wspólne interesy. Stany Zjednoczone od 18 lat toczą wojny. Każda demokracja byłaby tym zmęczona. By wygrać wybory w USA, trzeba zdjąć część ciężaru światowego Pax Americana z barków obywateli amerykańskich – lecz tak, by nie destabilizować systemu. Polska, ostrzegając przed Rosją, zbrojąc się (w tym kupując broń w USA) i przyjmując część odpowiedzialności za obronę wschodniej flanki NATO oraz konsolidując wokół siebie środkowoeuropejskich sojuszników, działa w tym samym kierunku. Zdobywa więc poparcie prezydenta Trumpa, który chce reelekcji, Pentagonu, który rozumie zagrożenie rosyjskie, i amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, który dostaje nowe zamówienia. W 2016 r. USA uwolniły swój handel gazem i stały się jego głównym światowym eksporterem. Polska chce się uwolnić od zależności gazowej od Rosji. USA chcą wejść na środkowoeuropejski rynek gazu. Projekt Trójmorza i terminal LNG w Świnoujściu świetnie się wkomponowują w te potrzeby. Amerykański biznes gazowy ma więc interes w inwestowaniu w Polskę. Inwestycje uderzające w interesy Rosji muszą być chronione wojskowo. Wszystko pasuje – i nam, i im.



Autor: Przemysław Żurawski vel Grajewski