Czas na dumę z procesji

„Jak iść na procesję i nie zwariować” – gdy zobaczyłem ten tytuł na Onecie, pomyślałem, że to jakieś mądrości feministek czy antyklerykałów. Tymczasem okazało się, że autorem zdań „oblepiamy Go złotem, mimo że On czuje się w nim niekomfortowo” czy „zagłuszany Jego szept trąbami i piskiem sprzęgających głośników” jest jezuita o. Paweł Kowalski. I przypomniały mi się moje pierwsze procesje, gdy jako przejęty ministrant z Sołacza z dzwonkiem byłem obsypywany kwiatkami przez dziewczynki. W stanie wojennym procesje miały posmak buntu, jak niegdyś pod zaborami. Było nim zarówno samo zbiorowe wyjście na ulicę, jak i patriotyczne akcenty w oknach. Tych procesji komuna nienawidziła. Jakoś nie wyobrażam sobie, by w Stanach Zjednoczonych ktoś miał się wstydzić parad, mszy św. i meczów odbywających się w Święto Dziękczynienia. Czas, gdy większość Polaków skłonna była poddawać się pedagogice wstydu, minął i księża mają niemałe pole do popisu, by nadać procesjom dumny i ofensywny charakter. Do pracy! A ja ruszam za chwilę na procesję na Jeżycach, w której w tradycyjnym stroju bamberki idzie moja córka. Nie będzie łatwo w upał, strój ma wiele warstw, ale będzie miała co wspominać.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze