Globalne klimakterium

KLIMAT \ Trzy dekady histerii lewactwa

numer 2375 - 11.07.2019Publicystyka

W Polsce przygrzało, a my po raz kolejny zadajemy sobie pytanie, czy padnie temperaturowy rekord Polski z 1921 r. z Prószkowa na Opolszczyźnie. Napędzani temperaturą i słońcem aktywiści natychmiast też ruszyli w lud przekonywać, że Ziemia stoi na krawędzi. To już trzecia dekada tej histerii.



Mówi się, że 23 czerwca 1988 r. stał się dniem, w którym w ludzkości dokonał się przełom, jeśli chodzi o postrzeganie kwestii klimatu. Początek astronomicznego lata w Waszyngtonie był wyjątkowo upalny, a temperatura dochodziła do 37 stopni. Jak relacjonuje Naomi Klein, tego dnia w Kongresie w sali pełnej spoconych ustawodawców, którzy cierpieli dodatkowo z powodu niedziałającej klimatyzacji, James Hansen powiedział, że z 99-procentową pewnością wierzy w tendencję do ocieplenia związaną z działalnością człowieka. Naukowiec ten pełnił wtedy funkcję dyrektora Goddard Institute for Space Studies przy NASA, a słowa padły podczas przesłuchania przed komisją. Od tego momentu dyskusja poszła lotem błyskawicy. „Zagrożona Ziemia” trafiła na okładkę tygodnika

„Times”. Po raz pierwszy zebrało się ciało mędrców ONZ, Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC), które doradza rządom w kwestiach zagrożeń klimatycznych. Od tamtej pory upały, huragany, powodzie służą lewicy do wieszczenia końca ludzkości i Ziemi, jaką znamy. No i ciągle koniec świata jest przekładany.

Czerwcowa dyskusja

Czerwiec od kilku lat to jeden z najcieplejszych miesięcy w Polsce. Nie inaczej jest w tym roku. Smażąc się w biurach, już mało kto pamięta, że pierwsza połowa minionego maja była najzimniejsza od 40 lat, a przez 30 dni nie mieliśmy ani jednego gorącego dnia, który objąłby całą Polskę. W czerwcu jednak pogoda zaczęła odrabiać, co oznacza, że znów zaczęliśmy dyskutować nad problemem zmian klimatycznych. Dodatkowo atmosferę podgrzał premier Mateusz Morawiecki, blokując pomysł Unii Europejskiej, która chce do 2050 r. osiągnąć neutralność klimatyczną. Co ciekawe, pojęcie to jest najprawdopodobniej zaciągnięte wprost od… prof. Jana Szyszki. To właśnie nasz były minister środowiska podczas szczytów klimatycznych walczył o to, aby projektując politykę świata, oprócz strony emisyjnej patrzeć również na pochłanianie CO2 przez lasy i włączyć je tym samym do handlu emisjami. Urzędnicy UE zaczerpnęli hasło, ale faktycznie ukryli za nim jedno zasadnicze zadanie: dekarbonizacja. Ta idea od lat spędza sen z powiek osobom związanym z polskim przemysłem energetycznym i górnictwem, które przyjęły z zachwytem postawę premiera Morawieckiego. – Polska zapłaciłaby co najmniej 870 mld zł za dekarbonizację, którą próbowano przeforsować podczas ostatniego szczytu UE. Skuteczne zablokowanie tych zapędów to wielkie zwycięstwo naszego kraju – mówił Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Jego radość może być jednak przedwczesna.

Ogień i lód

Jedyne, co na 100 proc. wiadomo o klimacie, to fakt, że jest on zmienny. Geolodzy podają, że w historii naszej planety bywały zarówno momenty, gdy była ona cała skuta lodem, ale również takie, gdy lodowców nie było w ogóle. Pewna fluktuacja jest widoczna, gdy spojrzymy na historię ostatnich kilku tysięcy lat. W historii Europy już po Chrystusie mieliśmy okres, gdy średnie temperatury były wysokie (np. X–XIV w.) i takie, gdy temperatury były ekstremalnie niskie, np. wiek XVII). Zdarzały się również duże anomalie. Niektórzy klimatolodzy twierdzą, że to właśnie ochłodzenie związane z erupcją wulkanu Laki przyczyniło się do tego, że... wybuchła rewolucja francuska. Ogromna ilość pyłu doprowadziła do tego, że klimat w Europie, ale również w Ameryce Północnej, oziębił się i ludzie cierpieli z powodu nieurodzaju, a w konsekwencji głodu.

Na klimat wpływa również aktywność słońca, wiatr kosmiczny, kąt i nachylenie Ziemi, aktywność wulkaniczna i absorpcja dwutlenku węgla przez oceany. Wielu z tych czynników nadal nie rozumiemy. Mimo to 97 proc. klimatologów jest przekonanych, że nasza planeta ociepla się w niespotykanym dotąd tempie i dzieje się to na skutek działań człowieka. Wszystko przez efekt cieplarniany.

Efekt cieplarniany

Koncepcja ta powstała już w XIX w. Zakłada ona, że wokół Ziemi z powodu gazów cieplarnianych tworzy się coś w rodzaju pokrywki. To ona utrudnia oddawanie przez naszą planetę energii cieplnej. Nagrzewana przez Słońce Ziemia staje się więc coraz bardziej gorąca



zawartość zablokowana

Autor: Jacek Liziniewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się