​Sakiewcz był w dwóch miejscach naraz

PROTEST \ Przedstawiciele środowiska LGBT oskarżyli redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” o to, że przebrał się za robota i próbował ich skompromitować. Tymczasem Tomasz Sakiewicz, w czasie gdy doszło do incydentu z robotem, przebywał za granicą. Robot LGBT-R jest niestety narażony na szykany po tym, jak pojawił się na wiecu przed siedzibą „Gazety Polskiej”. Organizator protestu Bartosz Staszewski oskarżył robota o to, że pod jego pancerzem krył się Tomasz Sakiewicz. „Kiedy redaktor naczelny »Gazety Polskiej« schodzi w przebraniu robota, aby wyśmiać naszą akcję »LGBT to ja«. Wita się i mówi, że mamy ładne kartki. Pan Sakiewicz z takimi umiejętnościami powinien łatwo znaleźć pracę w cyrku” – napisał Staszewski, który w wiadomości dopuścił
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze