Powrót robota Bartka

​#SakiewiczOpowiadaBajki

numer 2401 - 10.08.2019

Robot Bartek przylatywał co noc do Piotrusia. Ciche silniki umożliwiały mu niemal bezszelestne wślizgiwanie się przez okno sypialni. Jeżeli Piotruś jeszcze nie spał, robot opowiadał mu kolejną bajkę. Tak jak to było, kiedy jeszcze mieszkał z chłopcem. Zdarzało się często, że przylatywał, gdy Piotruś już zasnął. Wtedy tylko przykrywał go kołdrą, układał zabawki na półkach i odlatywał w nieznanym kierunku. Tak było przez całe lato i jesień.

Zima tego roku przyszła bardzo późno, ale jednak przyszła. Na dworze robiło się coraz chłodniej. Bartek był nieźle zabezpieczony przed deszczem, bo jako robot domowy często miał do czynienia z wodą. Dużo gorzej znosił niskie temperatury. Nie był wyposażony w specjalne podgrzewacze, które dodawano robotom przeznaczonym do pracy na dworze. W przeciwieństwie do baterii czy silników takich podgrzewaczy nie mógł sobie sam zamontować. Musiałby najpierw rozebrać się na części, a potem ponownie wszystko złożyć. Do tego potrzebowałby warsztatu i mechanika, a i z taką pomocą nie wiadomo, czy by mu się to udało. Skoro Bartek był nieodporny na zimno, w miarę jak na dworze robiło się chłodniej, musiał działać coraz gorzej. Piotruś to widział i chciał porozmawiać z rodzicami o Bartku. Może zostawią go w domu i będzie mieszkał z nimi, tak jak to było, zanim pojawił się czteroręki Bartek II. Tylko kto uwierzy w przylatującego w nocy robota? W każdym razie rodzice chłopca, mimo jego wysiłków, nie uwierzyli. Powiedzieli, że pewnie mu się wszystko przyśniło. Nie było wyjścia: chłopiec postanowił poczekać do przylotu Bartka i wtedy obudzić rodziców. Jak postanowił, tak zrobił. Położył się wprawdzie do łóżka, ale zrobił wszystko, żeby nie zasnąć.

Ta noc była wyjątkowo zimna. Na dworze wiał silny wiatr i mocno padał śnieg. Piotruś nie był w stanie nawet uchylić okna, bo śnieg zaraz napadałby do pokoju. Czekał jednak, aż Bartek przyleci i zapuka w szybę. Rozglądał się, patrząc przez okno, czy widać jego kolorowe światła. Ale po drugiej stronie była tylko sroga zima. Mijały godziny i nic się nie zmieniało. Wreszcie chłopiec zrozumiał: tego wieczoru Bartek nie przyleci. Po raz pierwszy, odkąd zaczął pojawiać się w nocy, robot nie dotarł. Chłopiec domyślił się, że zimno panujące na dworze musiało go zepsuć. Miał łzy w oczach. Doczekał do rana i ubrał się.

Niewielki dom rodziców był cały zasypany śniegiem



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się