​Coraz korzystniejsza struktura polskiego długu

numer 2405 - 16.08.2019Gospodarka

RYZYKO WALUTOWE    Jednym z kluczowych czynników warunkujących jakość zadłużenia danego państwa jest waluta, w jakiej zaciąga ono zobowiązania. Dużo bezpieczniej jest emitować dług w krajowym pieniądzu, niż sprzedawać obligacje denominowane w walutach obcych.   

Z kursem walutowym jest tak, że bardzo trudno go przewidzieć, można powiedzieć, że w długim okresie jest to praktycznie niemożliwe. Lista czynników, która na niego wpływają, jest bowiem tak duża i zmienna, że nawet najbardziej zaawansowane narzędzia predykcyjne są tu w zasadzie bezużyteczne. Przynajmniej jeśli mówimy o horyzoncie czasowym liczonym w latach. Dlatego jedną z przyczyn częstych krachów finansowych w ostatniej dekadzie XX w. była właśnie nieoptymalna struktura zadłużenia. Trzeba się wtedy liczyć z potężnym zagrożeniem, jakim jest ryzyko kursowe, które w najbardziej skrajnych przypadkach może nawet doprowadzić kraj do bankructwa. Te zaś państwa, które zdecydowaną większość swoich zobowiązań zaciągnęły w krajowym pieniądzu, są na to ryzyko narażone w znacznie mniejszym stopniu. W tym kontekście coraz lepiej prezentuje się struktura walutowa zobowiązań skarbu państwa. Kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejmowało władzę, ponad jedna trzecia należności opiewała na obce waluty. Pod koniec obecnej kadencji wskaźnik ten spadł do poziomu 28,5 proc. To bardzo dobry kierunek, zwłaszcza biorąc pod uwagę obecne zawirowania w światowej gospodarce.

To nie jest koniec zadowalających informacji związanych z sytuacją finansów publicznych. Rekordowo niska jest też rentowność naszych 10-letnich obligacji skarbowych, w zeszłym tygodniu spadła poniżej 2 proc., co oznacza, że ich oprocentowanie jest mniejsze od amerykańskich dziesięciolatek. To samo dotyczy zresztą dłużnych papierów o krótszym terminie zapadalności, czyli dwu- i pięcioletnich. Nie należy rzecz jasna wyciągać z tego zbyt daleko idących wniosków, decydującym czynnikiem są tutaj stopy procentowe, ale ten fakt wart jest odnotowania. Zwłaszcza że inwestorów od polskiego długu nie odstraszają ani rzekome rozdawnictwo, ani ponoć szalejąca inflacja. Innymi słowy, oceniają oni fundamenty naszej gospodarki znacznie lepiej niż wielu krytycznych wobec obecnej władzy analityków, którzy od momentu przejęcia przez PiS władzy straszą nadchodzącym załamaniem finansów publicznych.

Tymczasem, według danych Eurostatu, po pierwszym kwartale tego roku deficyt sektora finansów publicznych to zaledwie 0,1 proc. w relacji do produktu krajowego brutto. Dodając do tego bardzo dobrą dynamikę PKB – 4,7 proc. r/r po pierwszym kwartale, zgodnie z danymi GUS – można znaleźć odpowiedź na pytanie, skąd tak korzystne warunki emisji obligacji przez Polskę. Warto także zauważyć, że w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy wyraźnie spadł dług publiczny, obecnie wynosi on 49,1 proc. PKB. W czasach rządów poprzedniej koalicji, zanim w 2014 r. przejęto część aktywów zgromadzonych w OFE, wskaźnik ten przekraczał nawet 55 proc., niebezpiecznie zbliżając się do konstytucyjnie zdefiniowanego limitu zadłużenia wynoszącego 60 proc. PKB.

KAMIL GORAL, ekspert

Rady Gospodarczej Strefy Wolnego Słowa



Autor: Kamil Goral