fot. Wikipedia/d

Kapłański posterunek

WIARA \ Ksiądz z biało-czerwoną opaską – opowieść o księżach w Powstaniu Warszawskim

numer 2405 - 16.08.2019Publicystyka

„Dwa są symbole Sierpniowego Powstania – i Walczącej Warszawy: biały orzeł na czerwonym tle i ksiądz z biało-czerwoną opaską, który wśród kul i bomb, wśród gryzącego dymu pożarów i trzasku walących się domów, śpieszy na swój kapłański posterunek. […] Z opaską o polskich barwach na ramieniu, z Przenajświętszym Sakramentem na piersi, ze stułą w ręce spełnia swój odpowiedzialny obowiązek – polski kapłan. Symbol walczącej stolicy i symbol katolickiej Polski”.

W ten sposób posługę kapłańską w trakcie powstania opisywano w „Walce Śródmieścia” z 26 sierpnia 1944 r. Od pierwszych chwil walk w stolicy duchowni z narażeniem życia wypełniali swoje duszpasterskie obowiązki.

Akord wiary potężnej

Około 150 z nich było kapelanami powstańczych oddziałów. Za zgodą papieża mogli odprawiać trzy msze święte dziennie. Przed pójściem do walki często udzielali powstańcom zbiorowego rozgrzeszenia. Pozostali nieśli otuchę cywilnej ludności Warszawy. Często na gruzach kamienic i w piwnicach, na podwórkach i w naprędce zorganizowanych szpitalach odprawiali msze święte, udzielali ostatnich namaszczeń, spowiadali, błogosławili małżeństwa czy też chrzcili nowo narodzone dzieci. O tym, jak wielkie były potrzeby duchowe warszawiaków, świadczy choćby informacja z powstańczej gazety „Dzień Warszawy”, gdzie pisano: „Niedziela. 6-ty dzień twardej walki, prowadzonej przez wolną Warszawę. W kaplicach i kościołach, które znajdują się w opanowanych dzielnicach, księża celebrują uroczyste nabożeństwa. W mieszkaniach prywatnych, w schronach, w piwnicach gromadzą się wierni i modlą się w skupieniu. Wspaniałe, dostojne słowa hymnów religijnych rozlegają się na ulicach. W tym akcie pokory chrześcijańskiej rozbrzmiewa akord potężnej wiary, pewności niezachwianej: z nami jest Bóg, z nami jest zwycięstwo”.

Biała komża broczy krwią

W Powstaniu Warszawskim śmierć poniosło ok. 50 księży. Ginęli w różnych okolicznościach. Pod gruzami bombardowanych domów, podczas udzielania pomocy udzielanej powstańcom i ludności cywilnej, wreszcie brutalnie mordowani przez Niemców. 2 sierpnia Niemcy wkroczyli do Domu Księży Jezuitów przy ulicy Rakowieckiej. Zamordowali przebywających tam kapłanów, a także cywilów, w tym kobiety i dzieci, łącznie ok. 40 osób. Trzy dni później w kościele przy ulicy Karolkowej rozstrzelanych zostało 30 redemptorystów. Pierwszym duchownym, który zginął w powstaniu, był 30-letni ksiądz Tadeusz Burzyński. Było to 1 sierpnia, około godziny 16. Tak ten moment zapamiętała siostra urszulanka Franciszka Popiel: „ […] Ktoś daje znać księdzu Tadeuszowi, że jest ranny na ulicy. »Gdzie?«. »Na Gęstej«. »Dobrze«. Wziął z zakrystii oleje święte i tak jak stał, w komży i białej stule, w której przed chwilą był przy ołtarzu, wyszedł za siostrami. Raptem, tuż za nim, wybucha granat. Dym, huk. Chowamy się na chwilę za ścianę. Wyglądamy na nowo. Ale sióstr i księdza nie widać. […] Tym razem harcerki wychodzą z noszami. Po chwili wracają wolno, dźwigając na noszach naszego księdza Tadeusza. Biała komża broczy krwią, twarz bielusieńka, nie do poznania, okryta potem kroplistym. […] Nadziei nie ma żadnej, a jednak trzeba robić, co się da”. Po kilku minutach, z modlitwą na ustach, ksiądz Burzyński zmarł. W toku jest jego proces beatyfikacyjny



zawartość zablokowana

Autor: Piotr Dmitrowicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się