Blok senacki a sejmowy próg 5 proc.

numer 2412 - 24.08.2019Opinie

Rozgrywka o Senat nie zdecyduje, kto będzie rządził Polską, bo to Sejm RP głosuje nad powołaniem (odwołaniem zresztą też) rządu. Jednak gdyby po raz pierwszy od czasu wprowadzenia nowej, większościowej formuły wyborów do Senatu zdarzyło się, że większość senacka będzie inna niż ta w Sejmie, byłoby to utrudnieniem dla rządzących. Może nie najbardziej uciążliwym – w przeciwieństwie do np. wyboru prezydenta RP z innej opcji – ale jednak i symbolicznie, i w praktyce politycznej niedobrym. To, że opozycja jest podzielona, gdy chodzi o wybory sejmowe, a jednoczy się w walce o Senat, świadczy o jednym: anty-PiS nie wierzy w wygraną w najważniejszych wyborach, czyli tych, które decydują o powstaniu rządu. Gdyby wierzył, to chcąc nie chcąc, płacząc i zgrzytając zębami, wystawiłby neo-FJN, czyli reprezentację wszystkich tych, którzy budzą się rano z nienawiścią do PiS i Jarosława Kaczyńskiego. A swoją drogą, co powie wyborca PSL, gdy dowie się, że jego formacja zawarła – nawet nieformalne – porozumienie z tęczowym Biedroniem? Co powie wyborca Kukiz’15, gdy zobaczy, że jego lider idzie do Senatu pod ramię z postkomunistycznym SLD? Mogą nie zagłosować na tę partię do Sejmu!



Autor: Ryszard Czarnecki