Brunatne duchy Rosenburga

​Historia \ Wystawa poświęcona „Aktom Rosenburg” dotarła do Polski

numer 2427 - 09.09.2019Społeczeństwo

W niedzielę zainaugurowano we Wrocławiu wystawę objazdową „Rosenburg – Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości Niemiec w cieniu narodowosocjalistycznej przeszłości”. W związku z tym wydarzeniem przypominamy skróconą wersję artykułu dotyczącego „Akt Rosenburg”, który ukazał się w 2016 r. na łamach miesięcznika „Nowe Państwo”.

O tym, że denazyfikacja w wymiarze sprawiedliwości w obu powojennych połówkach Niemiec poniosła klęskę, wiadomo od dziesięcioleci. W Republice Bońskiej uwikłani w narodowosocjalistyczne zbrodnie płynnie przeskoczyli od Führera do Adenauera, a w NRD znaleźli koło ratunkowe w strukturach partyjnych Socjalistycznej Partii Jedności (SED).

A jednak dopiero trzy dekady po zjednoczeniu Niemiec i 70 lat od zakończenia II wojny światowej Berlin oficjalnie przyznał, że budowa wolnego od złogów III Rzeszy aparatu sprawiedliwości było zwykłą mrzonką, a w RFN po 1949 r. kontrolę nad reformą prawa, sądami i prokuraturami objęli ludzie pokroju Eduarda Drehera czy Hansa Gawlika.

To oni byli ojcami założycielami zachodnioniemieckiego porządku prawnego i nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za zaprzedanie duszy III Rzeszy. To tylko jeden z wniosków opublikowanego 10 października 2016 r. raportu niezależnej komisji ministerstwa sprawiedliwości ds. tzw. Akt Rosenburg, poświęconego badaniom nad ścieżkami karier osób zatrudnionych w resorcie sprawiedliwości RFN.

Płynne przejście

Franz Massfeller (1902–1966), prawnik w Ministerstwie Sprawiedliwości III Rzeszy, współautor komentarza do ustawy norymberskiej „O ochronie krwi niemieckiej”, po wojnie pomyślnie przeszedł procedurę denazyfikacyjną i kontynuował karierę na posadzie doradcy ministerialnego w resorcie sprawiedliwości RFN.

Eduard Dreher (1907–1996), autorytet prawniczy, najważniejszy reformator prawa karnego RFN, wysoki urzędnik w ministerstwie sprawiedliwości powojennych Niemiec, a w latach 1940–1945 prokurator sądu specjalnego w Innsbrucku, gdzie zasłynął m.in tym, że zażądał kary śmierci dla kobiety oskarżanej o kradzież materiału na sukienkę, i ogrodnika, który z głodu przywłaszczył sobie chleb i słoninę. Śmierci za drobne wykroczenia żądał w tamtym okresie 17 razy, wykonano 9 wyroków.

Hans Gawlik (1904–1968), w latach 1942–1945 prokurator sądu specjalnego, członek NSDAP, następnie obrońca esesmanów w procesach norymberskich, a w demokratycznych Niemczech ważna persona w MSZ i ministerstwie sprawiedliwości. To on, stojąc na czele specjalnej komórki, troszczył się o zbrodniarzy wojennych pozostających poza granicami RFN, organizując im opiekę prawną lub ostrzegając przed grożącym im aresztowaniem.

Ernst Kanter (1895–1979) do 1945 r. czynny sędzia wojennego sądu Rzeszy (RKG), brał udział w wydaniu ponad 100 wyroków śmierci. Po wojnie znalazł posadę doradcy w ministerstwie sprawiedliwości, a następnie awansowano go na sędziego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości, najwyższej instancji sądownictwa karnego i cywilnego w RFN.

Ludzie tacy, jak Gawlik, Dreher, Massfeller, kształtowali fundamenty prawne RFN. Nad ścieżką ich kariery i wynikających z tego implikacji pochylili się prof. Manfred Gӧrtemaker i prof. Christoph Safferling, autorzy raportu niezależnej komisji ministerstwa sprawiedliwości i wydanej równolegle książki „Akta Rosenburg. Federalne Ministerstwo Sprawiedliwości i okres narodowego socjalizmu”. 43-stronicowy dokument jest streszczeniem książki, zawiera esencję i z racji skromnej objętości nie wyczerpuje tematu, lecz jedynie sygnalizuje kluczowe rezultaty kilkuletnich badań obu naukowców.

W raporcie znajdziemy podrozdziały poświęcone nie tylko kontynuacji narodowosocjalistycznych karier w aparacie sprawiedliwości od 1949 r., lecz także prawu stanowionemu przez byłych funkcjonariuszy hitlerowskiej machiny i manipulacjom, jakich dopuszczono się chociażby w przypadku przedawnienia spraw karnych przeciwko zbrodniarzom wojennym.

Legenda o wpadce

Jeden z najciekawszych wątków raportu dotyczy Eduarda Drehera i jego roli w przeforsowaniu w niemieckim parlamencie w październiku 1968 r. z pozoru kosmetycznych zmian w ustawie o wykroczeniach (Ordnungswidrigkeitsetz). Nie wdając się w zawiłe szczegóły całego procederu, te „kosmetyczne” zmiany pociągnęły za sobą kolejne, które przegłosowane w Bundestagu, a następnie zatwierdzone w trybunale konstytucyjnym, doprowadziły do umorzenia wszystkich toczących się w tamtym czasie spraw karnych prowadzonych przeciwko byłym gestapowcom, esesmanom i ich pomocnikom. Springerowski „Die Welt” w styczniu 1969 r. pisał o fatalnych skutkach zmian w ustawie jako „wpadce prawnej”, hamburski „Spiegel” określił to posunięcie mianem „zimnego przedawnienia”. Tak czy inaczej, tysiące zbrodniarzy wojennych znowu mogło spać spokojnie, a wśród nich byli m.in. członkowie Głównego Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), przeciwko którym toczył się w tamtym czasie proces w Berlinie Zachodnim. Proces przerwano. Jaką rolę odgrywał w całej tej historii Dreher?

 Jako wysoki urzędnik w ministerstwie sprawiedliwości zdawał sobie sprawę, jak bardzo jego koledzy po fachu obawiają się pociągnięcia do odpowiedzialności za działalność do 1945 r., bo i jemu ten lęk nie był obcy, a jako specjalista od prawa karnego, oddelegowany zresztą do resortu z zadaniem jego zreformowania, mógł wpływać na kształt zmian ustaw, których projekty przedkładano w Bundestagu. Już w roku 1969 podejrzewano, że przeforsowana abolicja nie była żadną wpadką, ale efektem celowej manipulacji mającej uchronić swoich przed karą



zawartość zablokowana

Autor: Olga Doleśniak-Harczuk


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się