fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Krótsza droga do własnego M dzięki PiS

​Mieszkania \ Eksperci chwalą propozycję podniesienia płacy minimalnej

numer 2428 - 12.09.2019Gospodarka

Analitycy finansowi z aprobatą przyjęli propozycję podniesienia płacy minimalnej ogłoszoną przez PiS. – Dla osób najmniej zarabiających droga do własnego mieszkania zostałaby skrócona z 11 do nieco ponad 6 lat – przekonuje Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments. Podobnych głosów jest więcej.

Minimalna pensja pozwala dziś kupić poza centrum Warszawy 0,27 mkw. mieszkania – wynika z szacunków HRE Investments. Daje to Polsce jedno z ostatnich miejsc w Europie. – Obiecywana podwyżka najniższej pensji może jednak odwrócić sytuację o 180 stopni – uważa Bartosz Turek.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że od 1 stycznia 2020 r. płaca minimalna będzie podwyższona do 2600 zł, do końca 2020 r. – do 3000 zł, a do końca 2023 r. – do 4000 zł. Przedstawiciele obozu rządzącego wskazują, że pomysł jest krokiem w kierunku europejskich stawek wynagrodzenia. – To duże pozytywne zaskoczenie, również dla związków zawodowych, które chciały wzrostu minimalnej pensji do 2520 zł brutto (1822,8 zł na rękę) – podkreśla Miłosz Ociepka, doradca finansowy. Pracodawcy sugerowali natomiast kwotę dużo niższą – 2387 zł.

Ociepka przypomina też, że rząd PiS już wcześniej starał się o szybki wzrost płacy minimalnej. Od 1 stycznia 2019 r. wynosi ona 2250 zł, a minimalna stawka godzinowa – 14,70 zł. – Oznacza to, że będąc zatrudnionym legalnie na umowę o pracę, nie można zarobić poniżej określonego przez państwo poziomu – podkreśla. Przy umowach-zleceniach płaca minimalna co prawda nie obowiązuje, ale ważna tu jest tzw. minimalna stawka godzinowa, co oznacza, że pracodawca nie może zapłacić za godzinę pracy mniej niż wynosi kwota określona przez państwo.

Podniesienie płacy minimalnej jest ważne również dla wszystkich oszczędzających na mieszkanie. Zapowiedziana podwyżka do 4 tys. zł brutto oznacza bowiem, że dla osób najmniej zarabiających droga do własnych czterech kątów zostałaby skrócona z 11 do trochę ponad 6 lat – wynika z szacunków HRE Investments.

– Zakładamy przy tym, że osoba zarabiająca najniższą krajową chciałaby kupić 35-metrowe mieszkanie w stolicy, ale poza najdroższym obszarem centrum miasta – wyjaśnia Bartosz Turek. – Na 25 krajów, dla których dostępne są odpowiednie dane, tylko w sześciu sytuacja jest obecnie gorsza niż w Polsce, to znaczy, że trudniej jest zarobić na własne mieszkanie, otrzymując minimalną pensję – zaznacza ekspert.



Autor: Mariusz Andrzej Urbanke