​Hołd brukselski pana Schetyny

Grzegorz Schetyna udał się do Brukseli, aby zabiegać o utrudnianie Polsce dostępu do funduszy unijnych. Trudno się domyślić, co go skłoniło do tego desperackiego kroku. Ktoś mu kazał? A może podjął samotną walkę o brukselskie apanaże, gdy wskutek głupich błędów stracił przywództwo nad opozycją? Moralne oburzanie się na ten kolejny targowicki wyczyn będzie miało skutek taki jak zawsze. Oburzenie się wzmoże, nawróceń nie będzie. Są dwa sposoby zwalczania skandalu targowickiego. Pierwszy: w świetle Konstytucji RP działanie na szkodę państwa i obywateli jest łamaniem prawa. Ta sprawa powinna otrzymać natychmiast prawnicze oświetlenie, a krzykliwi obrońcy konstytucji głębsze zrozumienie, przeciwko komu naprawdę występują. Drugi sposób. Skoro Polacy w zdecydowanej większości uważają, że przynależność do Unii Europejskiej przynosi nam korzyści, niech się wreszcie dowiedzą, że Zachód nie jest dobrym wujkiem. Że UE to polityka – i tylko polityka zgodna z interesem narodowym może Polakom zapewnić dalsze korzyści. I że tak postępują wszyscy z wyjątkiem polskiej opozycji. Która nie może wybrnąć z mentalności niewolniczej i podgrzewa w Europie nostalgię za koloniami.
     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze