Zbroja Przedwyborcza bajka Tomasza Sakiewicza

#SakiewiczOpowiadaBajki

numer 2450 - 05.10.2019

Ojciec Janka uwielbiał zbierać stare rzeczy. Miał bardzo stare biurko, jeszcze starszy kredens i zupełnie stare obrazy. Niektóre z tych rzeczy zostały pięknie odnowione, jak choćby biurko, które wcześniej było bardzo obdrapane. Po staraniach konserwatora stało się błyszczące i wyglądało jak wczoraj zrobione. Wyprodukowano je wprawdzie sto lat temu, ale cudowne ręce rzemieślnika przywróciły mebel do dawnej świetności. Tata chłopca starał się jak mógł, by wszystkie meble i obrazy, które zgromadził, wyglądały tak, jak je kiedyś stworzono. Jednak wymagało to wiele czasu i pieniędzy. No i nie wszystko udawało się odnowić. Czasem nawet najlepszy konserwator nie chciał dotykać obrazu, żeby nie zmazać resztek farby skrytych w zaczernionych przez sadze i kurz plamach. Tak też było ze zbroją opartą o ścianę. Rdza przykryła piękne ozdoby, tarcza była pogięta i porysowana, czasem w pełnym słońcu ukazywała tylko resztki pięknego herbu naniesionego na żelaznej powłoce. Miecz ze starości zablokował się w pochwie i trudno było go wydobyć, by zobaczyć ostrze.

Stara zniszczona zbroja stała miesiącami i nie zmieniała się choćby jedna jej plama. Tak było aż do pewnej nocy. Janek zawsze podejrzewał, że w wielkim domu, w którym mieszkał razem z ojcem, w nocy toczy się zupełnie inne życie. Czasem rzeczywiście na piętrze nad sypialnią słyszał jakieś rozmowy albo nawet kłótnie. Potem myślał, że to wszystko mu się przyśniło. Czy był to sen, czy też nie, rozstrzygnąć mógł tylko wtedy, gdy przekona się, co tam się dzieje, na własne oczy. Któregoś dnia, kiedy ojciec chłopca poszedł spać, Janek wspiął się po schodach i zaczął uważnie rozglądać się po pokojach. Na początku nic się nie działo. Kiedy jednak zegar wybił 12, z obrazów zaczęły spływać namalowane na nich postacie. Z jednego spłynęły nimfy, z innego syreny, z trzeciego wreszcie bawiący się na polu chłopcy. Wszyscy uśmiechali się do Janka i zachęcali do zabawy.

Wtem przy jednym z obrazów coś łupnęło. Zeskoczyła z niego paskudna postać z maczugą w ręku. Ubrana była w metalowy hełm i skóry zwierząt. Oprócz maczugi trzymała jeszcze w drugim ręku drewnianą tarczę. Zbliżyła się do chłopców z obrazu. Zaczęli przed nią uciekać.

– Rozszarpię, rozgniotę, posiekam – krzyczał uzbrojony potwór ze złością



zawartość zablokowana

Autor: Tomasz Sakiewicz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się