Juncker wiecznie żywy i skandal wokół unijnego urzędu azylowego

PARLAMENT EUROPEJSKI \ Z dużej politycznej chmury mały legislacyjny deszczyk, czyli dziś o wyniku październikowej sesji plenarnej PE w Strasburgu

numer 2469 - 28.10.2019Publicystyka

Październikowa sesja plenarna PE w Strasburgu miała być nowym otwarciem – Parlament Europejski miał zatwierdzić nowy skład Komisji Europejskiej. Ale nie zatwierdził. Odstrzelenie kandydatki Francji (i osobiście prezydenta Macrona) oraz brak czasu na wybranie spośród dwojga kandydatów z Rumunii po odpadnięciu socjalistki z Bukaresztu, jak również brak akceptacji dla reprezentanta Węgier, spowodowały, że głosowanie nad KE w składzie 24-osobowym, a nie 27-osobowym, nie miało żadnego sensu.

Niezależnie od tego europarlament w zeszłym tygodniu znalazł się w cieniu izby niższej parlamentu nad Tamizą. House of Commons urządziła enty odcinek serialu „Neverending story” o londyńskiej sójce, która wybiera się za morze, ale wybrać się nie może.

Tym razem jednak premier Boris Johnson wygrał głosowanie nad pakietem rozwodowym z UE, choć przegrał „tryb pilny”. Nic dziwnego, skoro Brytyjczycy, przyzwyczajeni do przestrzegania prawa, choć obywający się bez konstytucji, nie mogli zdzierżyć, aby poważny traktat międzynarodowy, jakim jest dokument ustalający warunki rozstania się Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej z Unią Europejską, rząd Jej Królewskiej Mości chciał załatwić… w trzy dni.

Stare jeszcze nie umarło…

A jednak w Parlamencie Europejskim poza nasłuchiwaniem się wieści zza kanału La Manche (dla Brytyjczyków – Kanału Angielskiego) było też sporo mniej lub bardziej merytorycznych decyzji legislacyjnych i debat politycznych. Omówiono konkluzję Rady Europejskiej sprzed paru dni, która odbywała się w cieniu porozumienia Boris Johnson – Jean-Claude Juncker oraz żegnano tegoż Junckera jako przewodniczącego Komisji Europejskiej. Miało to jednak charakter nieco kabaretowy, ponieważ Juncker natychmiast po owacji i ciepłych słowach usłyszanych nawet od swoich ostrych oponentów udał się nie tyle na emeryturę, ile do dalszej pracy, jako że nowa Komisja Europejska nie ukonstytuuje się 1 listopada, jak to było w agendzie, lecz parę tygodni później. Skądinąd taka sytuacja nie jest wyjątkowa – dziesięć lat temu tzw. druga Komisja José Manuela Durão Barroso też uformowała się z poślizgiem.

Skoro już mowa o starej-nowej Komisji Europejskiej – w kontekście odchodzącej i przychodzącej KE wypada znów zacytować rosyjskiego pisarza Mikołaja Gogola, który pisał: „Stare jeszcze nie umarło, nowe jeszcze się nie urodziło, ale jedno i drugie zagraża żyjącym”.

EASO, czyli nagła dymisja

Podczas październikowej sesji plenarnej PE w Strasburgu omawialiśmy budżet ogólny Unii Europejskiej na rok budżetowy 2020 (przemawiałem na ten temat w imieniu Europejskich Konserwatystów i Reformatorów), co będzie wstępem do zupełnie innej perspektywy budżetowej, czyli nowych siedmioletnich ram finansowych UE na lata 2021–2027. Europarlament tradycyjnie wypowiedział się przeciwko cięciom budżetowym zaproponowanym przez Radę Europejską, a ja podkreśliłem, że kraje bogatsze (w domyśle: również Finlandia sprawująca obecnie półroczną prezydencję w UE) powinny okazać więcej empatii wobec krajów, które nie ze swojej winy nie znalazły się odpowiednio wcześnie na pokładzie EWG–UE



zawartość zablokowana

Autor: Ryszard Czarnecki


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się