Po obejrzeniu „Nieplanowanych” kobiety rezygnują z aborcji

fot. mat. pras./d
fot. mat. pras./d

WYWIAD \ Z CARYM SOLOMONEM i CHUCKIEM KONZELMANEM, reżyserami i scenarzystami filmu „Nieplanowane”, rozmawia SYLWIA KOŁODYŃSKA

To, na co tak naprawdę nie byliśmy przygotowani, to ogromna fala „opowieści o nawróceniu”. Jak się okazuje, film okazał się terapią zarówno dla kobiet po utracie dziecka, jak i dla mężczyzn. Scena aborcji wyświetlona na monitorze USG to najmocniejsza scena morderstwa, jaką widziałam w kinie. Jak Państwo wspominają filmową pracę nad tą sceną? Tego dnia mieliśmy w planie 12 godzin zdjęciowych. Sześć godzin pracy, pół godziny na lunch, a potem jeszcze sześć godzin pracy. Poranek był bardzo pracowity i nie było chwili na zastanowienie się nad tą sceną, dopóki nie weszliśmy do gabinetu chirurgicznego. Dr Levatino wszedł w fartuchu i rękawicach, rozejrzał się po gabinecie i pochwalił atmosferę autentyczności. Następnie usiadł przy stołku
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze