reklama


Akademicki wrzód

​KORESPONDENCJA ZNAD SEKWANY \ Dyktatura lewicy na francuskich uniwersytetach

numer 2486 - 19.11.2019Publicystyka

Radykalna lewica pogoniła z uniwersytetu żonę byłego socjalistycznego premiera Jospina, a nawet samego byłego prezydenta, socjalistę Hollande’a. Radykalizacja uniwersyteckiej lewicy we Francji przybiera rozmiary dość zastraszające, a sygnałów totalitarnego odhumanizowania nauk humanistycznych jest coraz więcej. Sytuacja ta pokazuje, do czego prowadzi „tolerancja” wobec zastępowania nauki ideologiami, czego wyznawcą jest niestety u nas także minister szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

Lewactwo we Francji coraz mocniej uzurpuje sobie prawo do rządzenia na uniwersytetach i zaprowadzania tam swojej dyktatury. Próbuje się nawet reanimować postulaty nawiązujące do wydarzeń z roku 1968. Ostatnio oliwy do ognia dolał akt samospalenia się 22-letniego studenta Anasa K. (imię arabskie) z Lyonu. Student oblał się benzyną na ulicy przed budynkiem uniwersyteckiej administracji, bo miał dość niepewności jutra. Wcześniej dwukrotnie odmówiono mu stypendium, ale jak się okazuje, po prostu nie zaliczył on roku.

Pogonić Hollade’a

W swym testamencie Anas K. napisał: „Walczmy przeciw wzrostowi faszyzmu, który nas tylko dzieli, jak i liberalizmu, który tworzy nierówności. Oskarżam Macrona, Hollande’a, Sarkozy’ego i Unię Europejską o zabicie mnie poprzez wtrącenie wszystkich w niepewną przyszłość. Oskarżam Le Pen i media o tworzenie strachów imigracyjnych (…) Niech żyje socjalizm i samorządność”.

Mocno poparzony 22-latek przeżył, ale stał się dla miejscowych lewaków męczennikiem. Związek studencki Solidaires zorganizował manifestację, wypisano na banerze hasło „Niepewność jutra” i 12 listopada przegoniono z Wydziału Prawa Uniwersytetu w Lille byłego prezydenta Francois Hollande’a.

Hollande miał wygłosić w Lille wykład związany z wydaną właśnie swoją książką „Reagowanie na kryzys”. Spotkanie trzeba było jednak odwołać z powodu protestu studentów. „Antykapitalistyczni” studenci wpadli na salę wykładową, porozrzucali egzemplarze książek Hollande’a, splądrowali aulę, skandowali lewackie hasła, a nawet zaatakowali personel obsługujący konferencję. Spotkanie trzeba było przerwać, a następnie odwołać. Nazwisko Hollande’a było bowiem na liście prezydentów, którzy mieli „studenta zabić”, więc były prezydent został tam nazwany nawet mordercą.

Aktów przemocy jest więcej

Związek studentów Solidaires wezwał do wieców w kilku miastach Francji, a atmosfera w ośrodkach uniwersyteckich jest dość napięta. Samospalenie się studenta dało asumpt do mocno totalitarnych posunięć lewackich radykałów i rozszerzenia się klimatu przemocy na francuskich uczelniach. W Lyonie nastąpiła nawet okupacja niektórych budynków uczelni.

Sygnałów takiej radykalizacji i upolityczniania uniwersytetów jest sporo. Nie tak dawno Sorbona została zmuszona do rezygnacji z organizacji szkoleń w rozpoznawaniu radykalizacji islamistów. Uczelni zarzucono, że takie kursy dla państwowych urzędników będą... stygmatyzacją muzułmanów. Szkolenia zaplanowano po tym, jak zradykalizowany pracownik francuskiego wywiadu dosłownie zarżnął na prefekturze czworo policjantów



zawartość zablokowana

Autor: Bogdan Dobosz


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama








#DziękujeMyZaOdwagę
reklama