Gräben – miejsce eksterminacji setek młodych więźniarek

fot. Maciej Kulczyński/PAP
fot. Maciej Kulczyński/PAP

​WYWIAD \ Z TADEUSZEM PŁUŻAŃSKIM, historykiem, prezesem Fundacji Łączka, rozmawia ALEKSANDER MIMIER

Nie bez przyczyny ewakuację obozu w Gräben określa się dziś mianem marszu śmierci. Młode więźniarki w kolumnach, pieszo musiały pokonać kilkaset kilometrów. Umierały ze zmęczenia, głodu, od niskich temperatur – mówi „Codziennej” Tadeusz Płużański. Wczoraj odsłonięto pomnik Ofiar Niemieckiego Reżimu Nazistowskiego w jednej z dzielnic Strzegomia. Kogo dziś upamiętniamy? Składamy hołd przede wszystkim więźniarkom tegoż obozu, które były tam prześladowane. Wspominamy te, które przeżyły, które zmarły podczas wycieńczającej pracy bądź dramatycznej ewakuacji obozu. Ile dokładnie kobiet tam więziono? To sprawy nie do końca dziś znane. Szacuje się, że to ok. 500 młodych kobiet. Przede wszystkim znajdowały się tam polskie Żydówki z dwóch gett: Będzina i Sosnowca. Ponadto kierowano tam Żydówki z
23%
pozostało do przeczytania: 77%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl

W tym numerze