Do czego prowadzi wojujący feminizm

numer 2501 - 06.12.2019

Czy mamy do czynienia z wojną płci, która prowadzi do rewolucji? Na to pytanie próbował odpowiedzieć w katolickim stowarzyszeniu Civitas Christiana Łukasz Burzyński.

W ramach cyklu wykładów na Kuźniczej spotkanie pt. „Wojna płci. Czy nadchodzi nowa rewolucja?” poprowadził Łukasz Burzyński. Już od kilku lat mamy do czynienia w sieci z nowym zjawiskiem, jakim jest manosfera. Prelegent próbował wyjaśnić, skąd to się wzięło i czy ta społeczność może dokonać rewolucji. Jego zdaniem manosfera nie jest monolitycznym pojęciem, dlatego trudno ją opisać w prosty sposób. To męska społeczność, która tworzy strony internetowe i fora, a określana jest przez mainstream jako „bunt upokorzonych samców”, czy „mizoginiści” lub „mężczyźni będący ofiarami feminizmu”. Od kilku lat są bardzo aktywni w internecie, szukając różnych ścieżek samorozwoju po np. nieudanych związkach z kobietami. Ta subkultura rośnie w siłę i jest efektem coraz bardziej powszechnego agresywnego feminizmu. – Warren Farrell, były działacz feministyczny, obecnie pisarz broniący praw mężczyzn, przeprowadził badania, które jasno wskazują, że praktycznie na całym świecie, oprócz Chin, mężczyźni częściej popełniają samobójstwa niż kobiety. W Polsce aż czterokrotnie więcej mężczyzn niż kobiet odbiera sobie życie – informuje Łukasz Burzyński.

Wynika to z tego, że mężczyzna może być narażony na większy stres, którym obciąża go społeczeństwo. Wywiera się na niego większą presję. W coraz bardziej postmodernistycznym i sfeminizowanym świecie pomija się wiele problemów męskich, skupiając się na kobietach. Dochodzi do wyraźnej dyskryminacji płci. Od kilku lat w ramach nurtu feministycznego zwraca się uwagę na problemy kobiet, lekceważąc przy tym mężczyzn. – Dla przykładu kobieta może się za darmo zbadać w kontekście zagrożenia nowotworem. Mężczyzny niestety już taka propozycja nie obejmuje. Wiąże się z tym mało znane w Polsce pojęcie ginocentryzmu, czyli ogromnej koncentracji społeczeństwa na płci żeńskiej, przy jednoczesnym lekceważeniu męskich problemów – referował Burzyński i udowadniał tezę na przykładzie prostej sytuacji: na ulicy kobieta bije mężczyznę. Jaka wówczas będzie reakcja przechodniów? Obojętność, ewentualnie uśmiech politowania. A odwrotnie – jeśli to mężczyzna uderzy kobietę? Ludzie natychmiast staną w jej obronie



zawartość zablokowana

Autor: Nikodem Prokocimski


Pozostało 51% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się




reklama










#DziękujeMyZaOdwagę
reklama