Lewitacja lewicy i rzeczywistość

Świeżo upieczony poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Marcin Kulasek skarży się mediom, że ciężko w Warszawie utrzymać się za 9 tys. zł na rękę. Nie trzeba było długo czekać, aż wśród postkomunistów w pełni objawi się słynna lewicowa wrażliwość... na własną kieszeń. I ostentacyjna wręcz nieznajomość realiów życia w stolicy nie tylko wśród znacznie uboższych. Dla wielu rodzin, także z dzieckiem i z kredytem mieszkaniowym do płacenia, 9 tys. miesięcznie w domowym budżecie to nie jest wcale mała suma. A nie korzystają z poselskich ulg. Poseł narzeka też, że i jedzenie w Warszawie kosztuje go za dużo. A przecież w stolicy wciąż działają bary mleczne. Choć polityk SLD może już nie pamiętać, że to jego partia solidnie obcięła
83%
pozostało do przeczytania: 17%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gpcodziennie.pl