Fachowcy od szczęścia

​#PodejrzaneZnatury

numer 2502 - 07.12.2019

Przez tysiąclecia ludzie się zastanawiali, jak osiągnąć szczęście. Aż do teraz. Bo teraz mamy już fachowców od szczęścia. Jeden z nich daje nawet konkretny przepis. Jest nawet kwota, od jakiej pieniądze szczęścia nie dają…

Dzisiaj książek się słucha (audiobooki), muzykę ogląda (np. MTV), a filmy czyta (z reguły od ostatniego rozdziału: „Udział wzięli”). Łatwo się więc pogubić i w tej rzeczywistości nie jest lekko, zwłaszcza takim ludziom jak ja, z półwieczem na karku. I myślałem dotąd, że w związku z tym w tym współczesnym świecie trudno być szczęśliwym. Jak zwykle się myliłem. Okazuje się, że jest łatwiej niż kiedykolwiek, bo świat poszedł w stronę specjalizacji. Od świeżych warzyw w sklepie jest świeżoznawca (dowiedziałem się z TV), od wody hydraulik, a od szczęścia ekspert. Znalazłem rozmowę z takim ekspertem na Onecie. Otóż ekspert ma prosty sposób na szczęście: należy zmienić nawyki. „[...] z badań Uniwersytetu Kalifornii wynika, że genetyka i warunki życia odpowiadają tylko za ok. 50 proc. poczucia szczęścia – reszta to kwestia mentalności i nawyków. Jednocześnie nieszczęście powoduje, że wpadamy w pewien cykl, który nie tylko powstrzymuje nas przed osiąganiem sukcesów, ale wręcz umacnia w nas poczucie nieszczęścia. Jak wyjaśnia dr Travis Bradberry, niektóre nawyki są dla nas bardziej szkodliwe niż inne – oto te, które najsilniej budują w nas poczucie nieszczęścia”. I tu lista: czekanie na przyszłość, spędzanie zbyt dużej ilości czasu na próbie pozyskania rzeczy, siedzenie w domu, postrzeganie siebie jako ofiary, pesymizm, narzekanie, porównywanie się z Kowalskimi. Do każdego z tych punktów są dobre rady, np.: „Powtarzanie sobie »będę szczęśliwy, gdy...« to jedna z najprostszych dróg do tego, by popaść w nieszczęście – twierdzi dr Bradberry. I wyjaśnia: nie ma znaczenia, jak skończysz to zdanie, bo zawsze kładzie ono zbyt duży nacisk na warunki życia, ale poprawa tych warunków wcale nie prowadzi do szczęścia. Dlatego ekspert radzi, by nie tracić czasu na robienie czegoś, o czym i tak wiemy, że na koniec nie ma wpływu na nasz nastrój. – Zamiast tego skup się na byciu szczęśliwym w obecnej chwili, bo nie masz żadnej gwarancji przyszłości – radzi dr Bradberry”. I „jak przekonuje dr Bradberry, zmiana nawyków życiowych to jeden z najważniejszych elementów bycia szczęśliwym i najlepsze, co możemy dla siebie zrobić. – Ale jest to ważne również z innego powodu: wzięcie szczęścia w swoje ręce sprawi, że wszyscy inni dookoła też będą szczęśliwsi – podkreśla ekspert. Jest w cytowanych badaniach wymieniona kwota, powyżej której pieniądze szczęścia nie dają: „Osoby żyjące w skrajnej biedzie odnotowują znaczny wzrost szczęścia, gdy polepszają się ich warunki finansowe, ale... zjawisko to zanika przy zarobkach 20 tys. dol. rocznie i większych. Poza tą kwotą pieniądze nie czynią nas szczęśliwymi – wskazuje dr Bradberry”.

Takiej kwoty nie mam, przestałem więc myśleć o przyszłości, postanowiłem wziąć szczęście w swoje ręce, nie zazdrościć Kowalskim i wyjść z domu. Daleko nie uszedłem i zostałem poproszony o pomoc w wypełnieniu formularza w internecie. To taki formularz, który muszą wypełnić pielęgniarki, gdy np. skończą studia. I okazuje się, że na nic trudy studiowania, bo o ten formularz rozbije się nie tylko magister, ale każdy profesor. I ja też się więc rozbiłem, bo jestem tylko prostym dziennikarzyną. Najpierw ręce mi opadły, gdy czytałem na stronie Izby Pielęgniarek i Położnych taką oto instrukcję: „W przypadku pielęgniarek i położnych, które do tej pory nie informowały okręgowej izby pielęgniarek i położnych o zmianach w swoich danych, np



zawartość zablokowana

Autor: Jarosław Molga


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się