Roraty czy zakupy – jak przeżyjemy czas przed świętami?

numer 2502 - 07.12.2019

Adwent, czyli czas przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, stał się jedną wielką walką. Komercji z przeżyciem duchowym. Co zrobić, żeby nie zwariować? Dolnoślązacy mają na to swoje sposoby.

We wrocławskich supermarketach już od połowy listopada zaczęły się pojawiać świąteczne ozdoby, czekoladowe mikołaje czy choinki oraz inne produkty, kierujące nasze myśli w stronę świąt Bożego Narodzenia. – Ludzie nie zdają sobie sprawy, że tak naprawdę od momentu, kiedy mija dzień Wszystkich Świętych i klimat chodzenia na cmentarze, w handlu już się rozpoczyna sprzedaż wszystkiego, co związane z Bożym Narodzeniem. W tej branży liczą się pieniądze, a ludzie szaleją na punkcie świątecznych zakupów – mówi Łukasz Kabański, który pracuje w jednym z większych sklepów w Legnicy. Podkreśla, że świat od jakiegoś czasu próbuje na Bożym Narodzeniu jak najbardziej zarobić, bo konsumentom, jak się okazało, wcale nie przeszkadza, że do ich głów komunikat o choince, karpiu i prezentach wysyła się jeszcze w listopadzie. Na wielu wystawach sklepowych pojawiają się świąteczne ozdoby. Najlepszym przykładem jest choćby znany w całej Polsce wrocławski Jarmark Bożonarodzeniowy, który ruszył już… 22 listopada i natychmiast pojawiły się na nim tłumy, by nie tylko robić zakupy, ale także spędzać tam „świąteczny czas”. Tylko że do prawdziwych świąt właśnie zostało sporo czasu.

Są jednak osoby, które kultywują chrześcijańską tradycję przygotowania do Bożego Narodzenia bardziej duchowo. Dlatego dla nich ważną datą był 1 grudnia, czyli pierwsza niedziela Adwentu. To okres przed Bożym Narodzeniem, w którym ludzie wierzący podejmują jeszcze większy niż na co dzień wysiłek modlitewny i duchowy, oczekując w postawie czuwania na tajemnicę wcielenia – gdy Bóg staje się człowiekiem. – My, ludzie żyjący tu i teraz, nie zrozumiemy Bożego Narodzenia, nie zrozumiemy zachęty Jezusa do czuwania i ciągłego modlenia się, oczekiwania na Niego, uznania Jego obecności w Kościele, jeżeli nie podniesiemy głów, jeżeli nie powiemy, że Go potrzebujemy, jeżeli nie uznamy, że potrzebny jest nam prawdziwy wyzwoliciel z naszej nędznej życiowej sytuacji, do której może należeć przede wszystkim brak sensu życia, brak widzenia prawdziwego szczęścia – mówi o. dr Oskar Maciaczyk. Franciszkanin podkreśla, że istotnym warunkiem dobrego przeżycia Adwentu jest uznanie swojej grzeszności



zawartość zablokowana

Autor: Nikodem Prokocimski


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się