Aktywne proimigranckie lobby w USA

numer 2507 - 13.12.2019Świat

WASZYNGTON Prezydent Donald Trump chce ograniczyć przyjmowanie przez USA uchodźców. Przedstawiciele proimigranckich organizacji zaczęli namawiać polityków do buntu.

Federalny program przyjmowania uchodźców został w USA wprowadzony przez byłego prezydenta Baracka Obamę. Od stycznia 2008 r. przyjęto ponad 718 tys. osób. Program Obamy budzi ogromne kontrowersje z powodu gigantycznych kosztów – szacowanych na 9 mld dol. w ciągu pięciu lat – oraz tego, że wielu imigrantów trafiało do małych społeczności, co powodowało liczne tarcia i konflikty.

Trump radykalnie ograniczył ten program. Od października br. do września 2020 r. do USA trafi maksimum 18 tys. imigrantów, 80 proc. mniej niż dotychczas. Równocześnie we wrześniu prezydent USA podpisał akt, który daje mieszkańcom poszczególnych hrabstw i miasteczek prawo weta w sytuacji, gdy władze federalne będą chciały osiedlić uchodźców.

Decyzja Trumpa rzecz jasna nie spotkała się z entuzjazmem ze strony organizacji wspierających imigrantów. Już kilka dni po podpisaniu wspomnianego dokumentu koalicja proimigranckich organizacji religijnych zaskarżyła go do sądu. – Kongres wyraził się jasno. Władze stanowe i lokalne będą brały udział w konsultacjach ws. decyzji, gdzie umieścić uchodźców – powiedziała wtedy reprezentująca ich prawnik Melissa Keaney. – Jednak ustawa o uchodźcach pokazała jasno, że stany i społeczności lokalne dostały prawo do opinii, ale nie weta – dodała.

Teraz te same organizacje wpadły na nowy pomysł. Prowadzą intensywną akcję lobbingową wymierzoną w lokalnych polityków: burmistrzów, radnych i gubernatorów poszczególnych stanów. Namawiają ich do tego, żeby nie tylko nie korzystali z prawa weta, lecz także aktywnie sprzeciwili się polityce Trumpa, sprowadzając do siebie jak najwięcej imigrantów. Dziennik „New York Times” ujawnił, że 16 gubernatorów podpisało się już pod ich apelem. Sześciu z nich to republikanie. Wśród nich są gubernatorzy Arizony i Teksasu – nazwiska pozostałej czwórki na razie nie zostały ujawnione.

Kontrowersje budzi fakt, że jedna z organizacji stojących za tą akcją to Evangelical Immigration Table (INF) – luźna koalicja proimigranckich organizacji religijnych. Nieco wcześniej wyszło na jaw, że INF wydała ćwierć miliona dolarów na reklamy. W tym celu nawiązano współpracę i prawdopodobnie pozyskano finansowanie z National Immigration Forum. Za ok. 10 proc. budżetu odpowiada Fundacja George’a Sorosa.

 



Autor: Wiktor Młynarz