Sąd nad wolnością zgromadzeń

​JAK POLICJA ROZUMIE PRAWO \ Mandat za wyrażanie własnej opinii

numer 2509 - 16.12.2019Polska

Kontrole policji, kara pieniężna, rozprawa w sądzie – to kary, jakie od władz publicznych otrzymał Mariusz Meling, aktywista antyaborcyjny, za wyrażanie własnego zdania i ostrzeganie przed działaniami LGBT. – W tym przypadku policja szukała pretekstu do tego, by ukarać protestującego. Prawo broni wolności słowa – komentuje sprawę poseł PiS, prawnik Bartłomiej Wróblewski.

6 kwietnia br. odbył się pierwszy marsz równości w Koszalinie i pierwszy w tym roku w Polsce. Osoby związane z działalnością pro-life zareagowały na to wydarzenie jednoznacznie, wyrażając sprzeciw wobec ideologii LGBT. Niektórzy, jak Mariusz Meling, postanowili zamanifestować w miejscu odbywania się marszu.

– O wszystkim dowiedziałem się w piątek, a marsz był w sobotę. Pojechałem do Koszalina zaprotestować. Akcja nie była w żaden sposób zorganizowana ze względu na szybkość jej przygotowania. Pożyczyłem z Gorzowa Wielkopolskiego od aktywistów pro-life samochód obklejony banerami informującymi o zagrożeniach związanych z homoseksualizmem. Mój protest polegał na tym, że jeździłem samochodem po Koszalinie przed marszem równości i w trakcie jego trwania, ostrzegając w ten sposób przed zagrożeniami LGBT – mówi „Codziennej” aktywista antyaborcyjny.

Samochód, którym jeździł Meling, był już używany w Gorzowie Wielkopolskim przy okazji innych protestów przeciwko LGBT. Tamtejszej policji pojazd nie przeszkadzał. W Koszalinie jednak samochód stanowił problem.

– W pewnym momencie do samochodu przyczepiła się policja, która przez cały dzień za nim jeździła. Gdy Mariusz użył nagłośnienia z tekstami informującymi o zagrożeniach, jakie niesie za sobą LGBT, funkcjonariusze wystawili mu mandat. Mariusz go nie przyjął. Wyłączył nagłośnienie i jeździł samochodem już bez dźwięku – mówi przyjaciel Melinga, Kazimierz Sokołowski, aktywista pro-life z Gorzowa Wielkopolskiego, który kontaktował się z nim telefonicznie podczas trwania koszalińskiego marszu i po nim.

W ciągu całego dnia samochód był czterokrotnie kontrolowany. Według świadków szukano na siłę pretekstu do tego, by uniemożliwić Melingowi protest



zawartość zablokowana

Autor: Maria Kobylińska


Pozostało 50% treści.

Chcesz przeczytać artykuł do końca? Wyślij SMS i wprowadź kod lub wykup prenumeratę i zaloguj się.

Dostęp do artykułu
wyślij sms o treści GP1 na numer 7155
koszt 1 zł (1,23 zł brutto)
Prenumerata
Mam dostęp
zaloguj się