reklama


Lewica nie umie się pogodzić z klęską

​WIELKA BRYTANIA \ Protesty po czwartkowych wyborach

numer 2509 - 16.12.2019Świat

Brytyjska lewica nie przyjęła zbyt dobrze porażki w wyborach parlamentarnych. Niemal od razu po ogłoszeniu wyników zaczęli protestować na ulicach wielu miast. Nie spodobało się to obywatelom Wielkiej Brytanii.

Wybory parlamentarne okazały się wielkim triumfem torysów. Boris Johnson i jego Partia Konserwatywna, pomimo ostatnich kryzysów, zdobyła aż 365 z 650 miejsc w Izbie Gmin. Było to największe zwycięstwo prawicy od 1979 r. Przemawiając przed siedzibą premiera na Downing Street, Johnson zachęcił obywateli do ostudzenia emocji po wyborach. Wyciągnął również rękę do zwolenników pozostania w UE. Zapowiedział, że zbuduje nowe partnerstwo z Brukselą, oparte na przyjacielstwie i suwerenności.

Słowa Borisa Johnsona nie wywołały jednak spodziewanego efektu. Od razu po oficjalnym zwycięstwie torysów wybuchły protesty lewicy. Największy sformowano właśnie na Downing Street, gdzie kilkaset osób zaczęło krzyczeć: „Boris Johnson, nie mój premier!”. Wielu z nich przyniosło ze sobą transparenty z takimi hasłami, jak: „Sprzeciwiaj się władzy torysów”, „Powstrzymać islamofobię” czy „Witamy uchodźców”. Według naocznych świadków, protest ten był bardzo chaotyczny, a sami uczestnicy niezbyt zorganizowani. Pilnująca ich policja musiała użyć służbowych pałek, aby utrzymać tłum w ryzach. W pewnym momencie protestujący zaatakowali autobus, który pojawił się w okolicy. Demonstranci otoczyli go, uniemożliwiając dalszą jazdę. Zaczęli kopać karoserię, krzycząc, że teraz to ich autobus.

Protesty miały również miejsce w Whitehall, gdzie policja odcięła kordonem Cenotaph, brytyjski odpowiednik Grobu Nieznanego Żołnierza, oraz na Trafalgar Square. Wśród protestujących można było zauważyć wielu członków Antify. Doszło do starć z policją. Dwie osoby zostały aresztowane. Świadkowie twierdzą również, że lewicowi protestujący starli się ze zwolennikami brexitu. Demonstracja odbyła się także w Glasgow. Na tym jednak nie koniec. Lewicowe organizacje zapowiedziały już kolejne manifestacje. Na razie ogłoszono, że odbędą się one m.in. w Leeds, Cambridge, Edynburgu czy Yorku.

Protesty opozycji nie spotkały się z ciepłym przyjęciem Brytyjczyków. Media społecznościowe zaroiły się od wpisów kpiących z ich uczestników albo krytykujących ich za problemy, które sprawili, jak np. utrudnianie ruchu pojazdom i komunikacji miejskiej. Nawet wielu zwolenników lewicy twierdzi, że protesty wybuchły zbyt wcześnie i pokazały, że zwolennicy opozycji nie szanują decyzji wyborców.



Autor: Wiktor Młynarz




reklama

















#DziękujeMyZaOdwagę
reklama