Wsparcie dla mediów Strefy Wolnego Słowa jest niezmiernie ważne! Razem ratujmy niezależne media! Wspieram TERAZ » x

Prześwity polskości

Dodano: 21/12/2019 - numer 2514 - 21.12.2019
TEATR \ Najnowsza inscenizacja „Dziadów” w Teatrze Polskim szanuje wrażliwość widza. Janusz Wiśniewski, reżyser przedstawienia, w umiejętny sposób oddał nasze duchowe korzenie, tak by każdy zadał sobie pytanie o własne miejsce we współczesnej Polsce.
„Dziady” Adama Mickiewicza to jeden z najbardziej polskich dramatów. Ta zapisana w czterech częściach esencja naszej kultury zawsze pobudzała wyobraźnię, budowała ducha i rozpalała serca. To także swoistego rodzaju soczewka, w której można było dojrzeć duszę czasów, kiedy wystawiano ten dramat. Jakie więc są „Dziady” A.D. 2019? By na to odpowiedzieć, trzeba zauważyć pełną widownię i entuzjastyczne przyjęcie przedstawienia. To tak, jakby na przekór współczesnej modzie, celebrytom i influencerom istniała niemała grupa osób, które nie tylko chcą nadal oglądać polski teatr, lecz także pragną zamyślić się nad kierunkiem, w którym wszyscy jako Polacy zmierzamy.
By w pełni ocenić przedstawienie wyreżyserowane przez Janusza Wiśniewskiego, trzeba zadać pytanie o metafizykę, samą istotę dramatu. Zarówno obrzęd dziadów, jak i mowa Konrada są przepojone ponadczasowym i wiecznym porządkiem wszechrzeczy. To świat, w którym bardzo wyraźny jest klasyczny podział na dobro i zło, na nagrodę lub karę. Reżyser szanuje ten porządek i w sposób wyraźny eksponuje postaci. Nie ma tu żadnych sztuczek i pójścia na skróty. Konrad (Jakub Kordas), który domaga się odpowiedzi Boga, jest, podobnie jak u Mickiewicza, gwałtowny i rozdarty. W swej miłości do polskości ociera się o bluźnierstwo. Jest jednak w tym autentyczny i żarliwy. Ksiądz Piotr (Wiesław Komasa), podobnie jak w literackim źródle, jest pokorny za siebie i Konrada. W interpretacji Wiśniewskiego jest jednak starym, doświadczonym zakonnikiem, a nie młodym księdzem. Spośród aktorów uwagę zwraca postać Guślarza grana przez Jana Jangę-Tomaszewskiego, która czasami sprawia nieco demoniczne wrażenie. Również inne postacie wiernie oddają Mickiewiczowski dramat. Warszawski salon także u Wiśniewskiego sprawia wrażenie „plugawej lawy”, przywodząc na myśl tych wszystkich, którzy oddając się w całości własnej karierze w promoskiewskim porządku, zaprzedali się złu. Wszyscy oni krążą w czarcim korowodzie, nie rozumiejąc, że są tylko bezwolnymi marionetkami nieświadomymi prawdziwego porządku rzeczy.
Spektakl Wiśniewskiego szanuje wrażliwość widza. Ze sceny przeziera polskość, może nieco zagubiona, ale świadoma swoich kulturowych i duchowych korzeni.
 
     

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów gpcodziennie.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gpcodziennie.pl

W tym numerze